Grzegorz Wons o relacji z Pawłem Królikowskim
Dziś Paweł Królikowski, niezapomniany Kusy z „Rancza”, świętowałby swoje 65. urodziny. Jego postać na zawsze pozostanie w pamięci widzów, a także kolegów z planu, którzy do dziś wspominają go z ogromnym szacunkiem i sentymentem. Jednym z nich jest Grzegorz Wons, który w rozmowie z Plejadą podzielił się swoimi wspomnieniami o zmarłym aktorze. - Paweł Królikowski to jeden z aktorów, z którymi nie pracowałem zbyt często. Tak naprawdę spotkaliśmy się pierwszy raz na planie serialu „Ranczo”. Tam go poznałem. Od razu złapaliśmy nić porozumienia i wybuchła między nami ogromna wzajemna sympatia. Z lubością pławiliśmy się w różnych anegdotach aktorskich. Mieliśmy obustronną radość przebywania ze sobą na planie - mówił.
To był niezwykle utalentowany aktorsko facet. On w „Ranczu” zrobił ogromną furorę. Wypełnił tę rolę ciepłem i dobrym przygotowaniem intelektualnym. Dzięki niemu ta rola jest niezapomniana. To jest coś niezwykłego.
Aktor podkreśla, że ich relacja wykraczała poza zawodowe ramy. - Dużo rozmawialiśmy o życiu prywatnym. Trudno powiedzieć, że ktoś komuś radził. Każdy miał swoje problemy, przejścia i tego też dotykaliśmy. Wiele rzeczy obracaliśmy w żart, bo mieliśmy ogromny dystans do tego, co się działo w przeszłości, a jeżeli dotykaliśmy spraw bardzo poważnych, to też nie zanurzaliśmy się w nich, tylko łapaliśmy dystans – dodał serialowy Więcławski.
Grzegorz Wons o śmierci Pawła Królikowskiego
Paweł Królikowski zmarł 27 lutego 2020 roku. Aktor miał glejaka. Wons w tej samej rozmowie wrócił wspomnieniami do choroby Królikowskiego. Mimo że wiedział, że jego stan jest poważny, nie był przygotowany na śmierć kolegi.
Przed śmiercią Pawła wiedziałem, że jest duży problem. Miałem w tym czasie zdjęcia z jego żoną, Małgorzatą Ostrowską-Królikowską, która przechodziła wówczas przez nieprawdopodobnie bolesne chwile, dlatego wiedziałem, że nie jest za dobrze. Mimo to nikt nie był przygotowany na to, co stało się później.
Grzegorz Wons nie ukrywa, że śmierć Królikowskiego była dla niego i środowiska artystycznego ogromnym ciosem.
Trudno jest się pogodzić, kiedy tak wybitni artyści odchodzą i coraz częściej o tym niestety słyszymy. Spotykam się z kolegami na pogrzebach i jest to trudne.