Janja Lesar i Katarzyna Zillmann znienacka ogłosiły. To już oficjalne

Posłuchaj artykułu Dźwięk wygenerowany automatycznie

Wielkie poruszenie po ogłoszeniu Zillmann i Lesar, fot. Paweł Wrzecion/AKPA
Katarzyna Zillmann i Janja Lesar we wtorek niespodziewanie zwróciły się do fanów z niecierpiącą zwłoki wiadomością. Gdy tylko podzieliły się nowiną, reakcja była natychmiastowa. Już zapanowało wielkie poruszenie, a to dopiero początek.

Co z Lesar i Zillmann po „Tańcu z gwiazdami”?

Katarzyna Zillmann wraz z partnerującą jej Janją Lesar stworzyły jeden z najgorętszych duetów minionej edycji show „Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami”. Wioślarka i tancerka po programie nie przestały spędzać razem czasu. Wręcz przeciwnie – jeszcze bardziej się do siebie zbliżyły. Wspólna aktywność w sieci nie uciszyła plotek na temat charakteru ich relacji.

„Jest bardzo fajna relacja. Mi się wydaje, że ciężko takie rzeczy dokładnie określać, jakie słowo tutaj użyć. Na razie jest super. Łączy nas naprawdę taniec, wielka pasja i przyjaźń. Lubimy nie tylko tańczyć, ale też gotować, jak się okazuje” – wyjaśniała podczas niedawnej wizyty w „Halo, tu Polsat” słoweńska mistrzyni tańca.

Nowe wieści od Janji Lesar i Katarzyny Zillmann

We wtorek Lesar i Zillmann wróciły do fanów z nowymi wieściami, którymi wywołały niemałe poruszenie. Sportsmenki zdecydowały się dołączyć do tegorocznej Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i w ramach wsparcia wystawić na aukcję również coś od siebie.

„Kasia Zillmann i Janja Lesar zapraszają na wspólny trening tańca, następnie zabierają na kolację. Całość odbędzie się w Warszawie po uzgodnieniu terminu z dziewczynami. Możecie przyjść w pojedynkę, możecie przyjść parą, nauczymy was podstaw, dzięki którym będą was podziwiać z opuszczoną koparą” – można przeczytać w opisie licytacji.

Inicjatywa medalistki olimpijskiej i jej partnerki z „Tańca z gwiazdami” spotkała się z natychmiastową reakcją fanów i błyskawicznie zaczęła nieść się po sieci. Nie minęła chwila od ogłoszenia na Instagramie, a kwota przekroczyła osiem tysięcy złotych. A to przecież jedynie początek.

Zobacz także