Nic dziwnego, że nie dotrzymujesz postanowień noworocznych. Kluczowy błąd popełniasz już na starcie

Posłuchaj artykułu Dźwięk wygenerowany automatycznie

Dlatego nie dotrzymujesz postanowień noworocznych, fot. Shuterstock
Nowy rok, nowe postanowienia – i ten sam problem. Dlaczego tak wielu z nas już po kilku dniach rezygnuje z diety i zdrowego stylu życia? Dietetyk Michał Wrzosek w rozmowie z RMF FM tłumaczy, gdzie leży przyczyna porażki i podpowiada, jak formułować realne cele, które naprawdę da się osiągnąć.

Dlatego nie dotrzymujesz postanowień noworocznych

„Nowy rok, nowy ja” – to hasło powtarzane jest przez miliony Polaków na początku stycznia. Niestety, równie szybko, jak się pojawia, znika z naszego życia. Najczęściej już po trzech dniach wracamy do starych nawyków, a ambitne plany o zdrowym odżywianiu i zrzuceniu kilogramów lądują w koszu. Dlaczego tak się dzieje? Jak wyjaśnia Michał Wrzosek, kluczowe przyczyny to za duża presja i złe sformułowanie postanowień.

Największym problemem są nierealistyczne cele. Ludzie po prostu chcą za szybko i za dużo, właśnie w kontekście zrzucania zbędnych kilogramów. Potem dopada ich frustracja, kiedy nie osiągają tego, co sobie określili, a to z góry było nierealne do osiągnięcia – mówi dietetyk w rozmowie z RMF FM.

Nierealistyczne cele i zbyt radykalne zmiany

Wrzosek podkreśla, że wiele osób zaczyna od bardzo restrykcyjnych diet i intensywnych planów treningowych, które nie są dostosowane do ich potrzeb, trybu dnia czy stanu zdrowia. - Jeśli ktoś sobie wymyśli, że schudnie 10 kilogramów w miesiąc, to w zdrowy sposób i z tkanki tłuszczowej jest to nierealne do osiągnięcia. Ludzie zaczynają nierealistyczne diety i plany treningowe, bardzo często zbyt nisko kaloryczne, a gdy tego jedzenia w diecie mamy za mało – nie z naszej winy, bo to wina złej diety, a nie człowieka – to nie jesteśmy w stanie jej utrzymać. Zaraz pojawi się podjadanie, a jak pojawi się podjadanie, to nie będzie efektów odchudzania. Jak nie będzie efektów odchudzania, to pojawia się frustracja, a za nią rezygnacja z naszych postanowień – tłumaczy ekspert.

Podobnie wygląda sytuacja z aktywnością fizyczną. - Wiele osób zaczyna wtedy z „grubej rury” i postanawia, że od nowego roku będzie ćwiczyć 5 razy w tygodniu i do tego wybierze dość ciężkie treningi – to też pojawi się rezygnacja – dodaje Wrzosek.

Ewolucja zamiast rewolucji – małe kroki do sukcesu

Jak więc powinny wyglądać skuteczne postanowienia noworoczne? - Tu najlepiej sprawdzi się metoda ewolucji, a nie rewolucji, czyli małymi krokami poprawiamy coś, co jest dla nas na wyciągnięcie ręki - mówi Wrzosek. Przykład? - Jeśli ktoś do tej pory na śniadanie jadł kajzerkę z żółtym serem i keczupem, to nie musimy od razu takiej osobie w diecie proponować dania z amarantusem. Po prostu zróbmy tę kanapkę zdrowiej i przez pierwsze tygodnie procesu zmiany nawyków żywieniowych możemy zostawić sobie tę kajzerkę, ale dodać do niej sałatę, zostawmy ser żółty, żeby ta zmiana nie była zbyt duża i w tym kroku idealnie byłoby, gdybyśmy keczup zamienili na przykład na pomidora. (...) Taka metoda jest o wiele bardziej dostępna i realna do wdrożenia dla większości ludzi niż obiecywanie sobie dużych zmian z dnia na dzień - dodaje.

Jak sformułować realne postanowienia noworoczne?

Zamiast zakazów, postaw na pozytywne zmiany. - O wiele lepiej jest stworzyć sobie pozytywną listę, czyli czego od jutra będę robił więcej. Można sobie postanowić: „będę jadł więcej warzyw i owoców” zamiast „nie będę jadł słodyczy”. Dla większości osób samo jedzenie większej ilości warzyw i owoców sprawi, że będą jadły mniej słodyczy, bo warzywa i owoce mają dużo błonnika, będą dawały lepsze uczucie sytości – radzi Wrzosek.

Ekspert podkreśla, że warto zacząć od najprostszych zmian, takich jak zwiększenie liczby kroków o 2 tysiące względem tego, co robimy teraz. - Jeśli ktoś robił 2 tysiące kroków, to dołożenie 2 tysięcy jest dla niego realne, jednak robienie nagle 10 tysięcy jest już mało realne – wyjaśnia.

Tutaj warto podkreślić, że 10 tysięcy kroków nie jest jakąś magiczną liczbą i jej przekroczenie nie jest dla nas super zdrowsze. 9326 kroków będzie równie w porządku – ważne, żebyśmy się nie fokusowali na jakiejś konkretnej liczbie, ale starali się mniej więcej do niej dążyć. Jeśli zrobimy 9950 kroków, to nie powinniśmy patrzeć na to w taki sposób, jakbyśmy nie zrealizowali naszego celu. Najlepiej założyć sobie jakieś przedziały, na przykład między 9 a 11 tysięcy kroków.

Dietetyk proponuje też wykluczenie kalorii w płynie – napojów gazowanych, alkoholu, słodzonych kaw i soków.

Druga rzecz to wykluczenie kalorii w płynie, czyli wszelkiego rodzaju napojów gazowanych, alkoholu, deserów kawowych, czyli wszystkich kaw, które mają czasem aż po 370 kalorii, bo jest tam syrop, cukier, śmietanka itd. i nawet soków owocowych, bo sok to nie owoc. Główną rzeczą nawadniającą w ciągu dnia powinna być woda, ewentualnie kawa i herbata – podsumowuje w rozmowie z RMF FM.

Zobacz także