By odzyskać pieniądze zmarłej siostry, przyniósł jej zwłoki do banku
52-letni Jitu Munda po śmierci swojej siostry Kalary, która zgromadziła na koncie ok. 19 300 rupii (czyli równowartość ok. 740 zł), wielokrotnie próbował wypłacić jej oszczędności. Bezskutecznie – powodu braku oficjalnych dokumentów potwierdzających zgon kobiety bank odmawiał wypłaty pieniędzy. W końcu, sfrustrowany mężczyzna postanowił przenieść szczątki zmarłej do placówki banku.
Nagranie z tego wydarzenia błyskawicznie stało się viralem i wywołało publiczne oburzenie.
Bank, w którym doszło do zdarzenia, stanowczo zaprzeczył, by żądał fizycznej obecności zmarłej. Przedstawiciele placówki twierdzą, że wymagali jedynie standardowych dokumentów, takich jak akt zgonu i potwierdzenie prawa do dziedziczenia.
Według banku, do nieporozumienia doszło z powodu nieznajomości procedur przez rodzinę zmarłej. Ostatecznie po interwencji lokalnych władz i policji, wszystkie potrzebne dokumenty zostały wydane, a pieniądze przekazano prawowitym spadkobiercom.
Systemowe problemy indyjskiej wsi
Cała sytuacja rzuciła światło na trudności, z jakimi borykają się mieszkańcy indyjskich wsi w kontaktach z biurokracją banków. W przypadku śmierci właściciela konta brak wyznaczonego beneficjenta i ograniczony dostęp do urzędowych dokumentów znacznie utrudniają rodzinom odzyskanie środków. Procedury bywają długotrwałe, a komunikacja z instytucjami państwowymi i bankami – skomplikowana.
Zarówno władze dystryktu Keonjhar, jak i Suresh Pujari, minister ds. dochodów i zarządzania klęskami żywiołowymi Odiszy, zapowiedzieli szczegółowe zbadanie sprawy. Zapewniono, że ochrona praw i godności obywateli jest priorytetem, a wobec kierownika oddziału banku mogą zostać podjęte kroki prawne, jeśli potwierdzi się nieprawidłowości w jego postępowaniu. Jitu Munda otrzymał od lokalnych władz wsparcie finansowe w wysokości 30 000 rupii (ok. 1150 zł).
Ten incydent poruszył opinię publiczną i zwrócił uwagę na potrzebę uproszczenia procedur bankowych, zwłaszcza w przypadku rodzin z obszarów wiejskich. Eksperci wskazują, że to nie pierwszy taki przypadek, a podobne historie mogą się powtarzać, jeśli system nie zostanie zreformowany.
Źródło: BBC