„Głosowali, czy mamy żyć czy umrzeć”. Przerażająca relacja byłego członka sekty „Niebo”

Posłuchaj artykułu Dźwięk wygenerowany automatycznie

Fot. Shutterstock
Majdan Kozłowiecki wielu osobom do dziś kojarzy się z tajemniczą sektą „Niebo”, która mieszkała w jednym z okolicznych domów. Rolę guru zgromadzenia pełnił Bogdan Kacmajor, który uznawany był za proroka i uzdrowiciela, leczącego poprzez nakładanie rąk. Do czego zdolny był przywódca? O tym opowiada Sebastian Keller, który w zborze spędził pięć lat.

Sekta „Niebo”: co działo się w Majdanie Kozłowickim?

Sebastian Keller w książce „Niebo. Pięć lat w sekcie” spisał swoje wspomnienia z czasów, kiedy był członkiem Zboru Leczenia Duchem Świętym „Niebo”. Jest to nieistniejąca już wspólnota, która od 1990 roku, pod wodzą Bogdana Kacmajora, działała w Majdanie Kozłowieckim niedaleko Lubartowa. O zgromadzeniu ponownie zrobiło się głośno, a to za sprawą nowego serialu HBO Max „Niebo. Rok w sekcie” , którego scenariusz inspirowany jest literackimi wspomnieniami Kellera. W produkcji zmieniono niektóre postacie i zamiast Bogdana mamy na przykład Piotra, w którego wciela się Tomasz Kot. Sekta „Niebo” istniała jednak naprawdę, a z książki możemy dowiedzieć się, do jakich wstrząsających sytuacji w niej dochodziło.

Musieli oddać majątek i przyjąć imię typu Płonąca Sałatka. Tak działała sekta „Niebo”
Sekta „Niebo”, a dokładniej Zbór Leczenia Duchem Świętym „Niebo”, to nieistniejąca już wspólnota wyznaniowa, o której lata temu było głośno w całej Polsce. Jej założyciel uważała się za uzdrowiciela, potrafiącego leczyć poprzez nakładanie rąk. Mieszkający w jednym domu wyznawcy musieli zniszczyć swoje dokumenty, przyjąć nowe imiona i zerwać kontakty z resztą społeczeństwa. Co jeszcze działo się w kulcie, o którym wkrótce opowie nowy serial HBO „Niebo. Rok w piekle”?

Życie w sekcie „Niebo”

Autor w sekcie został sparowany z Anetą, która później została jego żoną (nie według prawa polskiego, a według miejscowych ustaleń) i urodziła mu dzieci. Kiedy w 1994 roku ich córka miała pół roku, między parą zaczęło dochodzić do spięć – zarządzono więc, że małżonkowie powinni zostać rozdzieleni, co miało pozwolić im „zmądrzeć”. Keller podkreśla w swoich wspomnieniach, że członkowie zboru robili naprawdę wiele, aby pomóc mu dojść do porozumienia z żoną – rozmawiali z nimi, pomagali przejść kryzys. Aneta jednak zaczęła coraz mniej pasować do środowiska.

„Moja żona w Majdanie Kozłowieckim zaczęła coraz bardziej się stawiać. Zauważyłem, że ona już tak w ogóle nie pasuje. Faktem jest, że Kacmajor nigdy jej nie lubił (…). Ale widziałem, że teraz Aneta w ogóle nie pasuje do tego świata, jest wyobcowana” – pisze Keller.

Punktem kulminacyjnym kryzysu Sebastiana i Anety był moment, gdy ta zaklnęła, mówiąc o Grażynie Kacmajor, partnerce Bogdana. Było to uważane za „obrazę majestatu”, bo „Grażyna była w sekcie jak żona cara”. To sprawiło, że guru postanowił zorganizować nad parą prawdziwy sąd ostateczny – akcja miała zacząć się po zachodzie słońca, a cały dzień w domu mówiono, że nocą będą „ostre jatki”.

Majdan Kozłowiecki 24.11.1996, fot. PAP/Mirosław Trembecki

Sąd ostateczny: decyzja o życiu i śmierci członków „Nieba”

Sytuacja stała się poważna. Na nocne zebranie zwołano cały zbór, który miał zdecydować, co dalej z Sebastianem i Anetą. Bogdan podkreślał, że to „on jest głównym sędzią tego świata, a osoby z jego otoczenia to starcy siedzący na tronach z Apokalipsy Świętego Jana”.

„Już wtedy i ona, i ja byliśmy na przegranej pozycji. O ile wcześniej miałem względy u Kacmajora, o tyle teraz byłem już dla niego nikim”.

Mężczyzna usłyszał, że to on ponosi winę za to, jak zachowuje się jego żona – nie panuje nad nią i pozwala jej na zbyt wiele. A gdyby był prawdziwą głową rodziny, to strofowałby partnerkę. W trakcie sądu przywódca zapytał przerażonego Sebastiana, jak się czuje. Ten odpowiedział, że ma dreszcze od nóg przez całe ciało, a Aneta też czuje chłód od nóg.

Oznaczało to, że ja jestem letni, a Aneta zła. A więc ja po śmierci byłbym wypluty, a moja żona skazana na piekło – czytamy.

Niebanie, czyli m.in. Andrzej – prawa ręka Bogdana – i Grażyna, głosowali, czy niesforni członkowie mają żyć czy umrzeć.

Głosowali, czy mamy żyć czy umrzeć. To nie były żarty, oni naprawdę mówili: życie albo śmierć. Byłem przerażony.

Finalnie na wyniku przeważył jeden głos, który wskazał dla małżeństwa życie. Kacmajor zapewnił jednak parę, że gdyby zapadł inny wyrok, to „wyszedłby z niego zimny duch”, który zabiłby i jedno, i drugie. 

Więcej o sekcie przeczytasz tutaj:

„Wolałem umrzeć niż zjeść kromkę chleba”. Wstrząsająca relacja byłego członka sekty „Niebo”
Na platformie HBO Max od dziś dostępny jest nowy serial „Niebo. Rok w piekle” – jego twórcy inspirowali się wspomnieniami Sebastiana Kellera, które ten spisał w książce „Niebo. Pięć lat w sekcie”. Co działo się w zlokalizowanym w Majdanie Kozłowieckim domu, który prowadził samozwańczy prorok?

Artykuł napisano na podstawie książki Sebastiana Kellera „Niebo. Pięć lat w sekcie” (Wydawnictwo Otwarte 2025). Wszystkie cytaty pochodzą z książki.

Zobacz także