Władze PRL chciały ją uciszyć, gdy ocaliła tysiące „ołowianych dzieci”. Netflix pokaże jej historię

Posłuchaj artykułu Dźwięk wygenerowany automatycznie

fot. PAP/Netflix
Pukała od drzwi do drzwi, podczas gdy system robił wszystko, by ją powstrzymać. Dr Jolanta Wadowska-Król odkryła, że tysiące dzieci z katowickich Szopienic powoli umiera przez trujący ołów. Gdy propaganda zapewniała o „badaniach profilaktycznych”, ona potajemnie ratowała najmłodszych przed nieodwracalnym kalectwem. Jej historię przedstawi nowy serial Netflixa „Ołowiane dzieci”.

„Ołowiane dzieci”: nowy serial Netflixa

11 lutego na Netflixie pojawi się nowy serial z udziałem Joanny Kulig pt. „Ołowiane dzieci”. Produkcja w reżyserii Macieja Pieprzycy inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami z lat 70., które rozegrały się na Śląsku. Główną rolę odegrała w nich lekarka Jolanta Wadowska-Król, zwana „śląską Erin Brockovich” – to właśnie ona odkryła masowe zatrucia dzieci ołowiem w pobliżu Huty „Szopienice”. Co dokładnie wtedy się wydarzyło?

Ołowica w Szopienicach

W latach 70. XX wieku katowickie Szopienice były sercem przemysłu hutniczego. Huta emitowała do atmosfery ogromne ilości pyłów bogatych w ołów i kadm – osiadały one na placach zabaw, w piaskownicach, na parapetach okien i w przydomowych ogródkach. W familokach był problem z bieżącą wodą, więc higiena mieszkających tam osób nie była najlepsza – dzieci siadały więc do obiadu z brudnymi rękami i zjadały warzywa, które wyrosły w skażonej glebie. W tamtym momencie mało kto jednak zdawał sobie sprawę ze skali problemu.

Wszystko zmieniło się, gdy w połowie lat 70. coraz większa ilość dzieci z Szopienic zaczęła mieć problemy zdrowotne.

Na co chorowały „ołowiane dzieci”?

Dzieci narażone na tak wysokie stężenia ołowiu cierpiały na szereg objawów, które niszczyły ich rozwój fizyczny i intelektualny. Problemy obejmowały:

  • Zmiany neurologiczne: ołów jest silną neurotoksyną. Powodował opóźnienia w rozwoju, problemy z koncentracją, agresję lub apatię.
  • Uszkodzenia narządów: dochodziło do uszkodzeń nerek, wątroby i szpiku kostnego.
  • Anemię: dzieci były blade, słabe, miały charakterystyczny „rąbek ołowiany” na dziąsłach.
  • Trwałe upośledzenia: u wielu małych pacjentów zmiany w układzie nerwowym były nieodwracalne, co rzutowało na ich całe dorosłe życie.

Sekta staje się ważniejsza niż własne dziecko. Ekspertka wyjaśnia, jak kulty manipulują rodzicami
Wydaje się to sprzeczne z naturą, a jednak w grupach destrukcyjnych staje się rzeczywistością. Jak to możliwe, że dorośli, świadomi ludzie decydują się porzucić własne dzieci w imię „wyższego celu”? Badaczka sekt, dr Agnieszka Bukowska, w rozmowie z RMF FM odsłania przerażające mechanizmy manipulacji, które sprawiają, że relacje rodzinne zaczynają być postrzegane jako toksyczne obciążenie, a lojalność wobec wspólnoty wygrywa z instynktem rodzicielskim.

„Matka Boska Szopienicka”

Sprawą zainteresowała się doktor Jolanta Wadowska-Król. Wszystko zaczęło się od 6-letniego Karola, który przyszedł do niej na badania w 1974 roku – lekarka szybko zauważyła jego czarne zęby i charakterystyczny, człapiący, sposób chodzenia.

Doktor Jolanta Wadowska-Król w 2015 roku, fot. PAP

Wkrótce okazało się, że chłopczyk, a także inne dzieci z okolic Huty Metali Niezależnych „Szopienice”, chorują na ołowicę, która do tej pory kojarzyła się z pracownikami fabryk.

Było szaro, buro, brakowało zieleni. Nawet psy i koty zdychały wskutek ołowicy. A kanarek przeżywał w Szopienicach tylko jeden dzień. Tylko szczurów ołowica nie pokonała – wspominała to miejsce cytowana przez Onet lekarka.

Sytuacja panująca w okresie PRL-u zmusiła dr Wadowską-Król do działania w tajemnicy.

Lekarka, która uratowała tysiące dzieci

Dr Wadowska-Król oraz pielęgniarka Wiesława Wilczek osobiście docierały do rodzin, by wzywać dzieci na badania. Choć ówczesne, zaniżone normy mówiły o tysiącu chorych, w rzeczywistości pomoc była potrzebna aż 5 tysiącom młodych pacjentów. Mimo wysyłania dzieci do sanatoriów, propaganda w „Trybunie Robotniczej” maskowała skalę problemu, nazywając akcję rutynowymi badaniami profilaktycznymi. Przełom nastąpił w 1975 roku, gdy pod naciskiem zdecydowano o wyburzeniu domów w najbardziej skażonej strefie i przesiedleniu mieszkańców. Choć dr Wadowska-Król przygotowała listę najbardziej potrzebujących rodzin, władze PRL zablokowały jej doktorat na temat ołowicy, by ukryć prawdę o masowym zatruciu przed światem.

O działaniach polskiej „Erin Brockovich” zrobiło się głośno w 2013 roku, kiedy to uczennice katowickiego liceum – Małgorzata Król i Karolina Skibińska – przygotowały reportaż o lekarce. Ta we wrześniu 2013 roku, podczas uroczystości wręczenia Śląskiej Nagrody Obywatelskiej, otrzymała z rąk posła do Parlamentu Europejskiego Marka Migalskiego Nagrodę Specjalną. W marcu 2015 roku została natomiast wyróżniona przez Rzecznika Praw Obywatelskich Odznaką honorową „Za Zasługi dla Ochrony Praw Człowieka”, a jesienią otrzymała od rektora Śląskiego Uniwersytetu Medycznego medal za działalność społeczną.

Dr Jolanta Wadowska-Król odeszła 18 czerwca 2023 roku. W Katowicach powstał poświęcony jej mural. 

W Polsce ukazało się także kilka książek, które przedstawiają historię lekarki oraz jej walki o ratowanie dzieci. Krytyka Polityczna opublikowała „Ołowiane dzieci” Michała Jędryka, a nakładem Wydawnictwa W.A.B. ukazała się książka Magdaleny Majcher „Doktórka od familioków”.

Źródło: Gazeta Wyborcza, Onet 

Zobacz także