Oto najnowszy sposób okradania podróżnych. Tak działa nowy schemat wyłudzeń. Jak się przed nim chronić?
Wakacje to czas, kiedy chcemy odpocząć i oderwać się od codziennych problemów. Niestety, właśnie wtedy łatwo stracić czujność, zwłaszcza gdy pojawiają się nieprzewidziane trudności związane z podróżą – opóźniony lot, zagubiony bagaż czy brak informacji od przewoźnika. Takie sytuacje wywołują silne emocje i frustrację. I właśnie na tym opiera się nowy schemat oszustwa, opisany przez brytyjski dziennik „The Independent”, który zyskuje na popularności m.in. wśród podróżnych w Wielkiej Brytanii.
Schemat działania jest prosty, ale wyjątkowo skuteczny. Oszuści śledzą media społecznościowe, gdzie podróżni często publicznie skarżą się na swoje problemy, oznaczając przy tym profile linii lotniczych. Wystarczy jeden taki wpis, by stać się celem ataku. Pod postem lub w wiadomości prywatnej pojawia się kontakt z konta, które do złudzenia przypomina oficjalny profil przewoźnika – różnice są minimalne, często ograniczają się do jednej litery w nazwie lub drobnego szczegółu w logo. W stresie i zmęczeniu łatwo to przeoczyć, dlatego wielu pasażerów nieświadomie nawiązuje kontakt z oszustem.
Przestępcy, podszywając się pod pracowników obsługi klienta, proszą o podanie standardowych danych osobowych wymaganych przy potwierdzeniu rezerwacji, takich jak adres e-mail, numer telefonu czy numer rezerwacji. Nic nie wzbudza podejrzeń, dlatego wiele osób bez wahania przekazuje te informacje, przekonanych, że kontaktują się z prawdziwym przedstawicielem linii lotniczej.
Oszuści podszywają się pod linie lotnicze i wyłudzają pieniądze przez media społecznościowe
Po przekazaniu danych, ofiara otrzymuje telefon – najczęściej za pośrednictwem komunikatora, takiego jak WhatsApp – z zagranicznego numeru kierunkowego. W opisywanym przez „The Independent” przypadku był to numer z Kenii. Może to budzić wątpliwości, jednak oszuści są na to przygotowani. Tłumaczą, że linia lotnicza korzysta z międzynarodowych centrów obsługi klienta i część operacji została przeniesiona do innego kraju. Takie wyjaśnienie brzmi wiarygodnie, bo wiele dużych firm rzeczywiście działa globalnie – przykładem może być centrum operacyjne Ryanaira w Warszawie.
Uważaj na fałszywych pracowników linii lotniczych. Tak oszuści czyszczą konta podróżnych
Kolejnym etapem jest nakłonienie podróżnego do zainstalowania „oficjalnej” aplikacji, rzekomo niezbędnej do wypłaty odszkodowania. Program wygląda bardzo profesjonalnie, przypomina aplikację bankową lub narzędzie przewoźnika. Ofiara, prowadzona krok po kroku przez „konsultanta”, wpisuje dane karty płatniczej i potwierdza operację specjalnym kodem – np. KES149456. W rzeczywistości KES to symbol kenijskiej waluty, a liczby oznaczają kwotę przelewu. Po przeliczeniu na złotówki, taka transakcja kosztuje turystę około 4 tysiące złotych. Po zatwierdzeniu operacji pieniądze trafiają bezpośrednio na konto oszustów.
Dlaczego turyści dają się nabrać?
Dlaczego tak wielu turystów daje się nabrać? Kluczowym elementem tego oszustwa jest gra na emocjach. Zestresowani i rozgoryczeni podróżni nie zwracają uwagi na szczegóły, które w innych okolicznościach wzbudziłyby ich czujność – jak nietypowy numer telefonu czy prośba o instalację aplikacji. Przestępcy wykorzystują presję czasu i obietnicę szybkiego rozwiązania problemu, co sprawia, że ofiary działają pochopnie.
Jak się chronić przed nowym oszustwem?
Eksperci radzą, by przestrzegać kilku podstawowych zasad:
- Weryfikuj profile w sieci: Zawsze sprawdzaj autentyczność konta, z którym się kontaktujesz, zwróć uwagę na nazwę, datę założenia, liczbę obserwujących i znaczek weryfikacji.
- Nie instaluj nieznanych aplikacji: Prawdziwi przewoźnicy nigdy nie wymagają pobierania zewnętrznego oprogramowania do wypłaty odszkodowań. Formularze reklamacyjne wypełnia się bezpośrednio na ich oficjalnych stronach.
- Zachowaj spokój: Pośpiech i zdenerwowanie to najwięksi wrogowie. W razie wątpliwości przerwij rozmowę i skontaktuj się z przewoźnikiem przez oficjalną stronę internetową lub infolinię.