Nowy James Bond wybrany? Kandydat okazał się… oszustem!

Świat filmowy przez długi czas żył sensacyjną informacją o nowym kandydacie na Jamesa Bonda. Okazało się jednak, że cała historia była sprytnie przygotowanym oszustwem. Sprawdź, jak doszło do tej niecodziennej sytuacji.
Nowy James Bond wybrany? Szokujące oszustwo na agenta 007, fot. Jeff Bukowski/Shutterstock

Najważniejsze informacje:

  • Fałszywa informacja o udziale Scotta Rose-Marsha w castingu do roli Jamesa Bonda obiegła światowe media.
  • Za mistyfikacją stała osoba podszywająca się pod „Michaela Lawrence’a”, która wykorzystała sztuczną inteligencję do stworzenia przekonujących, ale fałszywych dowodów.
  • Ostatecznie okazało się, że casting do nowego Bonda jeszcze się nie rozpoczął, a sam Rose-Marsh nigdy nie brał udziału w przesłuchaniach.

Jak narodziła się plotka o rudowłosym Bondzie?

W sierpniu ubiegłego roku do redakcji portalu Deadline trafił mail od osoby przedstawiającej się jako Michael Lawrence. Nadawca sugerował, że posiada dowody na udział nieznanego brytyjskiego aktora, trzydziestosiedmioletniego Scotta Rose-Marsha, w przesłuchaniach do roli Jamesa Bonda. W załączniku znalazły się ocenzurowane maile oraz fragmenty scenariusza, które miały potwierdzać te rewelacje.

Dziennikarz Jake Kanter szybko nabrał podejrzeń. W wiadomości pojawiały się nieścisłości, a styl przypominał tekst wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Dodatkowo, rzekome przesłuchania miały się odbyć na długo przed oficjalnym zatrudnieniem reżysera Denisa Villeneuve’a i scenarzysty Stevena Knighta. Analiza wykazała, że maile zostały stworzone przy pomocy narzędzi AI.

Deadline postanowiło nie publikować informacji, jednak The Hollywood Reporter dało się zwieść i tydzień później opublikowało „sensacyjną wiadomość”. Nazwisko Scotta Rose-Marsha natychmiast pojawiło się w światowych mediach, a sam aktor udzielił wywiadu australijskim mediom, mówiąc tajemniczo: „nie mogę potwierdzić ani zaprzeczyć”. Wkrótce Rose-Marsh był już wymieniany wśród głównych kandydatów do roli agenta 007, a bukmacherzy uwzględniali go w swoich notowaniach.

Oszustwo na... Bonda!

Po czasie dziennikarz Deadline wrócił do sprawy i odkrył, że Rose-Marsh nigdy nie brał udziału w przesłuchaniach do roli Jamesa Bonda. Sam aktor tłumaczył się, że „spekulacje mogły się pojawić w związku z wcześniejszym przesłuchaniem związanym z Bondem”, jednak nie podał żadnych szczegółów, zasłaniając się klauzulą poufności. Do dziś nie wiadomo, czy Rose-Marsh był zamieszany w oszustwo, ani kim naprawdę był „Michael Lawrence”. Cała historia pozostaje jedną z najbardziej zagadkowych i niecodziennych w historii castingów do roli Jamesa Bonda.

Czytaj dalej: