Czy w Polsce jest dużo sekt?
Nasza rozmówczyni zaczęła od doprecyzowania, co tak naprawdę oznacza termin „sekta”.
– Z perspektywy nauk społecznych należałoby zacząć od zastrzeżenia terminologicznego. Pojęcie „sekta” ma raczej charakter potoczny. Jednocześnie nie należy negować faktu, że istnieją grupy społeczne, które w debacie publicznej i często również w analizach eksperckich określane są mianem sekt. Kluczowe jest jednak przesunięcie akcentu z samej etykiety na konkretne mechanizmy funkcjonowania tych grup. Pewne środowiska niezależnie od nazwy wykazują cechy wysokiej kontroli społecznej, silnej hierarchizacji, podporządkowania jednostki autorytetowi lidera oraz ograniczania autonomii członków.
Potwierdziła także, że „w tym sensie można mówić o funkcjonowaniu w Polsce grup, które potocznie określamy mianem sekt”.
Jak działają współczesne sekty?
Współcześnie zjawisko tego rodzaju kultów możemy także określić jako „ciche sekty”.
– W przeciwieństwie do klasycznych ruchów znanych z lat 90., wiele dzisiejszych grup destrukcyjnych działa w sposób rozproszony. Grupy określane dziś jako sekty nie identyfikują się często jako ruchy religijne. Operują językiem psychologii, rozwoju osobistego, terapii czy tzw. nowej duchowości. Zmieniający się kontekst społeczny, kulturowy i technologiczny sprawia, że zjawisko sekt nie zanika, lecz ulega przeobrażeniom – wyjaśnia dr Bukowska i dodaje: – Nie mamy więc do czynienia z ich końcem, lecz z procesem adaptacji do nowych warunków obejmującym zmianę form organizacyjnych, sposobów pozyskiwania członków oraz języka, którym uzasadniana jest władza i autorytet.
Masowe samobójstwa w sektach: tragedia w Jonestown
Na przestrzeni lat przywódcy kultów doprowadzili do różnego rodzaju tragedii, w tym tych na masową skalę. Do najbardziej znanych przykładów należy na przykład masakra w Jonestown, która dotyczyła członków sekty Jima Jonesa. Jonestown było osadą założoną w dżungli Gujany (Ameryka Południowa) w latach 70. XX wieku. Jones przedstawiał ją jako „utopijną wspólnotę” opartą na równości i braterstwie, ale w rzeczywistości była to ściśle kontrolowana kolonia, w której członkowie sekty byli izolowani, zastraszani i poddawani manipulacji psychicznej. W listopadzie 1978 r. do Jonestown przybył amerykański kongresmen Leo Ryan, aby sprawdzić doniesienia o nadużyciach wobec członków zrzeszenia. Część mieszkańców poprosiła go o pomoc w ucieczce – podczas próby opuszczenia osady wszyscy zostali zamordowani. Po tym wydarzeniu Jim Jones ogłosił, że wspólnota nie ma już przyszłości i nakazał swoim wyznawcom popełnić tzw. „rewolucyjne samobójstwo” – w jego wyniku zginęło ponad 900 osób, w tym 300 dzieci.
Jakie zagrożenia mogą wywoływać kulty w Polsce?
Czy w działające w naszym kraju ruchy również mogłyby doprowadzić do tak dramatycznych wydarzeń? Do tej pory, na szczęście, nie mieliśmy nigdy styczności z tego typu masową tragedią, ale, jak ostrzega dr. Bukowska, „brak analogicznych wydarzeń w Polsce nie oznacza jednak braku zagrożeń”.
W rodzimym kontekście częściej obserwujemy oszustwa finansowe, nadużycia seksualne, przemoc psychiczną, uporczywe naruszanie praw jednostki czy narażanie zdrowia i życia poprzez stosowanie pseudoterapii oraz tzw. „uzdrawiania”. W tym sensie brak masowych tragedii nie powinien usypiać czujności wobec realnych, choć mniej widocznych zagrożeń – wyjaśnia socjolożka.
O ekspertce:
Dr Agnieszka Bukowska – socjolożka, pedagożka, badaczka sekt, terapeutka, adiunkt w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Civitas, dyrektorka Centrum Badań nad Ryzykami Społecznymi i Gospodarczymi Uniwersytetu Civitas. Autorka przedmowy do wznowienia książki Sebastiana Kellera Niebo. Pięć lat w sekcie.


