„Nigdy w życiu” – popkulturowe dzieło, które po 20 latach nadal jest w trendach
Film „Nigdy w życiu”, nakręcony na podstawie bestsellerowej powieści Katarzyny Grocholi, na początku lat 2000. szybko zdobył ogromną popularność. Opowieść o dziennikarce Judycie Kozłowskiej, której życie rozpada się po zdradzie męża, a następnie zaczyna układać się na nowo, okazała się prawdziwym fenomenem.
Widzowie pokochali bohaterkę za siłę, poczucie humoru i dystans, z jakim mierzyła się z życiowym kryzysem. Judyta musiała radzić sobie nie tylko z problemami 15-letniej córki i nadopiekuńczymi rodzicami, lecz także z własnymi obawami przed ponownym uczuciem. Miłość pojawiła się zresztą w jej życiu w najmniej oczekiwanym momencie.
Na sukces produkcji wpłynęły również znakomita obsada i błyskotliwe dialogi. O tym, jak silnie Judyta i jej historia zapisały się w polskiej kulturze, świadczy ich późniejszy powrót do popkultury. Kilka lat temu w mediach społecznościowych popularność zyskało określenie „judytowanie”, funkcjonujące także jako „in my Judyta era”. Trend nawiązywał do bohaterki filmu „Nigdy w życiu” i promował niezależność po rozstaniu, układanie życia według własnych zasad oraz spokojniejsze tempo codzienności.
Powstaje sequel filmu „Nigdy w życiu”
W połowie lutego media obiegła wiadomość o planowanej drugiej części „Nigdy w życiu”. W marcu do księgarń trafiła nowa powieść Katarzyny Grocholi — „Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później”. Autorka zapowiedziała również ekranizację dalszych losów Judyty. W rolę bohaterki ponownie ma wcielić się Danuta Stenka, co ucieszyło zarówno miłośniczki książki, jak i filmu Ryszarda Zatorskiego. Niestety z mniejszym entuzjazmem fanów „Nigdy w życiu” spotkała się informacja o tym, że w rolę Tosi wcieli się nie Joanna Jabłczyńska, a Agnieszka Żulewska. W kolejnej części kultowego hitu zabraknie także m. in. nieżyjących już: Jana Frycza i Krzysztofa Kowalewskiego.
Danuta Stenka o mały włos nie zagrałaby Judyty. Tak wyglądały kulisy „Nigdy w życiu”
Produkcja na podstawie powieści Katarzyny Grocholi przyniosła Danucie Stence ogromną popularność i sprawiła, że postać Judyty na stałe zapisała się w pamięci widzów. Jak wynika z rozmowy aktorki z Onetem, jej angaż wcale nie był jednak oczywisty. W castingu do roli miało wziąć udział około 30 kandydatek. Wśród nich wymieniano między innymi Małgorzatę Foremniak, Dorotę Segdę, Dominikę Ostałowską, Annę Samusionek i Agnieszkę Krukównę. To właśnie Krukówna była najbliżej zagrania Judyty — według medialnych informacji miała nawet podpisany kontrakt z produkcją.
Decydenci zdecydowanie nie widzieli mnie w tym filmie. Mimo wielokrotnych sugestii autorki, Kasi Grocholi, żeby zaproszono mnie na zdjęcia próbne, mój telefon milczał— mówiła Stenka w wywiadzie dla Onetu.
Aktorka zwróciła uwagę, że problemem był przede wszystkim jej wiek. W chwili kręcenia filmu miała 43 lata, podczas gdy twórcy początkowo rozważali obsadzenie młodszej aktorki w roli czterdziestoletniej bohaterki. „Kiedy matkę z córką postawiono przed kamerą i okazało się, że wyglądają jak siostry, postanowiono sięgnąć na moją półkę wiekową” — relacjonowała Stenka w wywiadzie.
Danuta Stenka nie pasowała twórcom do roli Judyty
Aktorka przyznała również, że na pierwszy rzut oka nie pasowała twórcom do komedii romantycznej. „Ja się z klimatem »Nigdy w życiu« po prostu nie kojarzyłam. Komedia to nie były zupełnie obce mi rejony, tylko może rzeczywiście mało kto o tym wiedział” — wyjaśniała.
Choć angaż otworzył przed nią drogę do jednej z najbardziej popularnych ról w karierze, początki pracy nad filmem nie były dla niej łatwe. Aktorka nie ukrywała, że przez znaczną część zdjęć czuła się na planie zagubiona i niepewna.
Prawdziwy koszmar zaczął się na planie i trwał mniej więcej do połowy zdjęć. Wracałam do domu załamana, płacząc mojej menadżerce do słuchawki — wyznała aktorka.
Stenka przyznała, że gdyby mogła pozwolić sobie na zerwanie umowy, prawdopodobnie zrezygnowałaby z roli. Jednocześnie starała się ukrywać swoje emocje przed ekipą. „Całą swoją energię inwestowałam w to, żeby nikt na planie nie zorientował się, w jakim tak naprawdę jestem stanie. A byłam w rozpaczy” — wspominała.
Źródłem problemu — jak sądziła aktorka — była postawa reżysera Ryszarda Zatorskiego, z którym pracowała po raz pierwszy. Stenka była przyzwyczajona do szczegółowej pracy nad rolą, rozmów, analizowania scen i otrzymywania wskazówek. Tymczasem na planie „Nigdy w życiu” spotkała się z ciszą. „Żadnych wskazówek, żadnych komentarzy, nic” — opowiadała.
Aktorka uznała, że brak reakcji oznacza negatywną ocenę jej pracy.
Doszłam do wniosku, że on mnie tam po prostu niezmiennie nie chce. Uznałam, że narzucili mu mnie. Wcisnęli — mówiła Stenka w wywiadzie.
Przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy jej agentka zorganizowała spotkanie Stenki i reżysera. Rozmowa pozwoliła obu stronom wyjaśnić wzajemne nieporozumienia. „Koniec końców okazało się, że myśleliśmy o sobie nawzajem tak samo — ja, że on uważa mnie za kiepską aktorkę do tej roli, a on, że uznaję go za nieudolnego reżysera” — zdradziła aktorka.
Po tym spotkaniu atmosfera na planie miała się zmienić. Dziś trudno wyobrazić sobie „Nigdy w życiu!” bez Danuty Stenki w roli Judyty. Czy sequel komedii odniesie sukces podobny do pierwszej części? Na odpowiedź będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.
- Danuta Stenka szczerze o ponownym wejściu w rolę Judyty. „Zaskoczyło mnie, że…”
- „Nigdy w życiu 2” nadchodzi! Czy nowa historia Judyty podbije serca Polek?
- Ten serial podbił serca Polaków. Drugi sezon od dziś w TVN
- Wygoda podał nazwiska. Kto w nowym „Tańcu z gwiazdami”?
- Będzie kolejną uczestniczką „Tańca z gwiazdami”? Lata temu wystąpiła już w programie



