Ten film z Billem Murrayem okrzyknięto komedią wszech czasów. Pamiętasz go?
Gdy w 1980 roku na ekrany kin wszedł film „Golfiarze” („Caddyshack”), nikt nie spodziewał się, że opowieść o zwariowanym klubie golfowym i jego ekscentrycznych bywalcach stanie się jednym z najważniejszych tytułów w historii komedii. Reżyser Harold Ramis, znany z zamiłowania do niekonwencjonalnego humoru, stworzył dzieło, które do dziś bawi widzów na całym świecie.
Akcja filmu rozgrywa się w fikcyjnym Bushwood Country Club, gdzie spotykają się przedstawiciele różnych warstw społecznych. Wśród nich wyróżnia się Carl Spackler (Bill Murray) – nieco szalony ogrodnik, który prowadzi własną, niekończącą się walkę z natrętnym susłem. Obok niego pojawiają się także Ty Webb (Chevy Chase), charyzmatyczny golfista, oraz Danny Noonan (Michael O'Keefe), młody chłopak marzący o lepszym życiu. Sytuację komplikuje pojawienie się Al’a Czervika (Rodney Dangerfield), przedsiębiorcy o niekonwencjonalnych manierach, który zamierza wykupić pole golfowe i postawić na nim osiedle.
Stworzył komedię wszech czasów. Produkcję z 1980 roku znają i kochają miliony
Jednym z największych atutów „Golfiarzy” jest swobodna atmosfera na planie, która pozwoliła aktorom na szeroką improwizację. To właśnie dzięki temu powstały kultowe sceny, jak choćby słynny monolog „Cinderella story” w wykonaniu Billa Murraya. Co ciekawe, scena ta nie była częścią oryginalnego scenariusza – Murray stworzył ją spontanicznie, wykorzystując swoje doświadczenie komediowe i doskonałe wyczucie chwili.
Reżyser Harold Ramis wielokrotnie podkreślał, że ufał swoim aktorom i pozwalał im na twórczą wolność. „Zawsze ufaliśmy improwizacji. Nigdy nie czuło się, że improwizujemy i działamy na spontanie. To była prawdziwa technika aktorska, która pozwalała tworzyć materiał na bieżąco” – wspominał w rozmowie z GOLF.com. Sam Bill Murray przyznawał, że improwizowanie na planie było dla niego czystą przyjemnością: „Byłem wtedy w formie. Kiedy włączali kamerę, byłem gotowy. Improwizowanie na temat golfa było łatwe i sprawiało mi frajdę”.
Wszyscy kojarzą ten film z Billem Murrayem. Eksperci nie mają wątpliwości
„Golfiarze” od lat zajmują wysokie miejsca w prestiżowych rankingach najlepszych komedii. W zestawieniu Variety film uplasował się na 22. miejscu, tuż za takimi klasykami jak „Naga broń”, „Pół żartem, pół serio” czy „Annie Hall”. Paste Magazine umieścił produkcję na 34. pozycji wśród 100 najlepszych komedii wszech czasów. To ogromne wyróżnienie, biorąc pod uwagę konkurencję i zmieniające się gusta widzów.
Krytycy i widzowie doceniają nie tylko błyskotliwe dialogi i slapstickowe gagi, ale także satyryczne spojrzenie na amerykańską klasę wyższą i sportowe środowisko. „Golfiarze” to film, który łączy różne style komediowe – od farsy, przez czarny humor, aż po romantyczne wątki – tworząc niepowtarzalną mieszankę, która nie starzeje się mimo upływu lat.
Wielki sukces hitu z 1980 roku. Komedia z Billem Murrayem uznana za arcydzieło
„Golfiarze” to film, który można oglądać wielokrotnie, za każdym razem odkrywając nowe smaczki i żarty. Ikoniczne role Billa Murraya, Chevy’ego Chase’a i Rodney’a Dangerfielda, niepowtarzalny klimat oraz ponadczasowy humor sprawiają, że „Golfiarze” pozostają jednym z najważniejszych punktów na mapie światowej komedii.
Jeśli jeszcze nie widzieliście tej produkcji lub chcecie przypomnieć sobie jej najlepsze momenty, to idealny moment, by wrócić do Bushwood Country Club i przekonać się, dlaczego „Golfiarze” wciąż są na szczycie list najlepszych komedii wszech czasów.
- Zagrał w nim zaraz po Bondzie. Ten film wojenny do dziś wbija w fotel
- Ewa Kasprzyk i Adam Woronowicz w szalonym hicie. Dostępny na Netflixie
- Dostała jeden telefon i musiała biec. Nowy thriller z Gal Gadot wciąga od pierwszej minuty
- Gwiazda „Off Campus” u boku Sydney Sweeney. To już oficjalne
- Zdobył 9 Oscarów na 9 nominacji. Ten kultowy film z 1958 wciąż zachwyca
