Ikona polskiej sceny z bolesną przeszłością
Kora, jedna z najbardziej charyzmatycznych postaci polskiej muzyki, przez lata zachwycała publiczność niepowtarzalnym głosem i sceniczną energią. Jej przeboje, takie jak „Krakowski spleen”, „Kocham Cię, kochanie moje” czy „Cykady na Cykladach”, do dziś nie tracą na swojej aktualności i sile przekazu. Jednak za sukcesem i scenicznym blaskiem kryła się historia pełna bólu, o której artystka nie bała się mówić publicznie.
Wyznanie Kory, które po latach wciąż wstrząsa. Była molestowana przez księdza
Olga Jackowska, bo tak naprawdę nazywała się Kora, trafiła do domu dziecka w Jordanowie, prowadzonego przez zakonnice, w wieku czterech lat. W swoich wspomnieniach i wywiadach artystka wielokrotnie wracała do tego okresu, opisując go jako „pięć strasznych lat”. Dzieci w placówce były traktowane przedmiotowo – Kora wspominała, że była tam tylko „numerem osiem”, pozbawionym imienia i czułości. Fizyczne i psychiczne kary, a także dotkliwe poczucie samotności, odcisnęły trwałe piętno na jej psychice.
W domu dziecka nie byłam już Olgą, Olusią ani Ciucią. Byłam numerem osiem, taki numer miałam na ubraniach [...]. Nikt nie wołał na mnie: Oleńko albo Gwiazdeczko, jak nazywała mnie mama. Byłam numerem osiem – wspominała w autobiografii.
Milczenie dorosłych wobec przemocy
Najbardziej poruszającym wątkiem we wspomnieniach wokalistki była krzywda, jaką wyrządził jej ksiądz, oraz całkowity brak reakcji ze strony dorosłych. Kora otwarcie opisała ten dramat w wywiadzie dla „Wprost”, mówiąc: „Pod sutanną miał spodnie, a w tych spodniach cukierki w głębokich kieszeniach. Nie dawał nam ich sam. Dziewczynki musiały podchodzić po kolei i grzebać w tych kieszeniach, by znaleźć cukierka. A przy okazji grzebały wiadomo gdzie. Jak sobie przypominam te niedzielne poranki, to zalewa mnie krew”.
Zakonnice o wszystkim wiedziały, wszystko działo się na ich oczach. Były strażniczkami tego cichego szaleństwa, tej sparaliżowanej zgrozy – mówiła Kora.
8 czerwca Kora obchodziłaby 75. urodziny
Kora zmarła 28 lipca 2018 roku. Wcześniej długo chorowała na nowotwór jajnika z przerzutami do otrzewnej. Pozostawiła po sobie nie tylko bogaty dorobek artystyczny, ale także przesłanie autentyczności i odwagi. 8 czerwca 2026 roku obchodziłaby 75. urodziny.
