Kot-gapowicz w samolocie. Leciał z Lublina do Warszawy

Do schroniska "Na Paluchu" w miniony weekend trafił kot podróżnik. Zwierzę zostało znalezione na pokładzie samolotu lecącego z Lublina do Warszawy. Zauważyła go pod fotelem jedna z pasażerek.
zdjęcie ilustracyjne: Pixabay

Kot podróżnik na w samolocie

Na lotnisku Chopina w miniony weekend wylądował samolot z nietypowym pasażerem na pokładzie. Mowa o kocie, a w zasadzie kotce, którą znalazła pod fotelem jedna z pasażerek lotu rejsowego z Lublina do Warszawy. Nie wiadomo czy zwierzę podróżowało tylko na tej trasie, czy przyleciało z innego miasta. Samolot, w którym znaleziono kota latał na trzech różnych trasach. Po wylądowaniu na lotnisku Chopina, zwierzę trafiło w ręce Ekopatrolu, który przetransportował go do schroniska.

„Sterylizowana kotka przyleciała na warszawskie lotnisko samolotem, który latał na trasach do Lublina, Poznania, Gdańska. Czy ktoś jej szuka?” – napisało na Facebooku schronisko „Na Paluchu”, do którego trafiła kotka.


Skąd jest Kot Podróżnik?

Jak informuje Dziennik Wschodni, rzecznik prasowy lublińskiego lotniska wyklucza możliwość, że kot przyleciał do Warszawy z Lublina.

„Członkowie załogi, którzy odpowiadają za kontrolę wejścia na pokład, z pewnością by go zauważyli” - powiedział.

Niewykluczone więc, że nietypowy pasażer mógł podróżować już od Gdańska lub Poznania. Z informacji przekazanych przez Ekopatrol oraz schronisko „Na Paluchu” wynika, że kotka ma około 4 lat, ciemne umaszczenie i waży 4 kilogramy. Jest spokojna, miła oraz zadbana.  Nie posiadała jednak chipa, który umożliwiałby odnalezienie jego właścicieli.

 

Wybrane dla Ciebie

Zobacz także

"Rurki z prawdziwą bitą śmietaną" na Wolskiej z certyfikatem jakości od RMF FM! Jedliście słodkości na nasz koszt
Manufaktura Chleba "Pajda" w Warszawie to kolejna przebojowa firma RMF FM! Dzisiaj tam stawialiśmy śniadanie
Symulator Boeinga 787 na lotnisku w Warszawie!

Gorący temat

Vera Renczi, Czarna wdowa - bez skrupułów zabiła 35 mężczyzn
Mówi się, że nie ma miłości bez zazdrości. Vera Renczi, rumuńska Czarna Wdowa, żyjąca w pierwszej połowie XX wieku, wzięła sobie to powiedzenie tak głęboko do serca, że z zazdrości potrafiła zabić. Wystarczyło spojrzenie na inną kobietę, by jej aktualny kochanek kończył w jednej z cynowych trumien, które skrupulatnie układała w swojej piwnicy...

Reklama

Najnowsze wpisy

6 sposobów na bezpieczne wakacje bez koronawirusa. Sprawdź, jak się nie zarazić!
Izabella Krzan znowu zachwyca! Prezenterka podzieliła się gorącą fotografią
Łukasz Nowicki zaliczył wpadkę. Prowadzący "Pytanie na śniadanie" podczas programu rzucił pieczywem o ziemię
Maja Hyży nago w zaawansowanej ciąży? Do sieci trafiła odważna fotografia
Joanna Moro tańczy na plaży w samym bikini. Jej gorące ruchy zachwyciły fanów
Mango 24 znika z anteny. Ten popularny kanał telezakupowy był nadawany przez 18 lat!

Reklama