Historia Dolnego Śląska. Legenda o Doboszu z ratuszowej wieży i Tatarach w Owieśnie

Region z tak bogatą i burzliwą przeszłością jak Dolny Śląsk nie może obejść się bez legend i podań, które mieszając się z prawdziwą historią tworzą wokół wielu miejsc na Ziemi aurę niezwykłości i tajemniczości. Te opowieści powtarzane przez stulecia na trwałe wpisały się w koloryt miast i wsi Kotliny Dzierżoniowskiej. Tym razem Karol Kania z RMF MAXXX postanowił zająć się Doboszem z ratuszowej wieży o raz Tatarami w Owieśnie.

Legenda o Doboszu z ratuszowej wieży

Jako pierwsza idzie pod lupę legenda o Doboszu z ratuszowej wieży.  Jest to historia, która podobnie jak inne, sięga czasów wojny 30-letniej. Spacerując w okolicach południowo-zachodniej ściany dzierżoniowskiej wieży ratuszowej, która pamięta jeszcze XV wiek, można dostrzec postać chłopca z bębenkiem. Wiąże się ona z pewnymi wydarzeniami sprzed lat. W styczniu 1640 roku Dzierżoniów zaatakowała tysięczna armia szwedzka. Warto tu zaznaczyć, że w tych czasach praktycznie każdy zdrowy mężczyzna był już na wojnie. W mieście pozostały więc tylko kobiety, dzieci oraz starcy i de facto nikt nie potrafił stanąć w obronie miasta. Gdy wydawało się, że Szwedzi bez większych problemów dostaną się do Dzierżoniowa, z wieży ratuszowej rozległo się rytmiczne bicie bębna. Taki dźwięk zwykle zwiastuje mobilizację i przegrupowanie wojsk. Szwedzi słysząc to, pomyśleli, że właśnie nadchodzi odsiecz. Po paru wystrzałach armatnich postanowili wycofali się spod murów. Jak się okazało, za dźwiękami bębnów stał mały chłopiec. Po wojnie mieszczanie postanowili uhonorować małego bohatera i ufundowali mu pomnik na jego część. Po dziś dzień można ją dostrzec patrząc na wieżę ratuszową od strony ulicy Krasickiego.

Legenda o Tatarach w Owieśnie

Różna źródła podają, iż podobno w 1241 roku, kiedy wojska Mongolskie wracały po wygranej bitwie pod Legnickim Polem, postanowiły  po drodze zdobyć jeszcze gród w Owieśnie. Na wieść o ich zamiarach cała ludność tej wsi skryła się na zamku.  Oblężenie zdawało się trwać w nieskończoność. Tatarzy nacierali dniami i nocami, a w grodzie wnet zaczął panować głód. Ostatni kawałek mięsa miał w dodatku porwać pies i uciec z nim poza mury. Zobaczyli to Tatarzy i uznali, że skoro w oblężonym Owieśnie nawet psy mogą jeść mięso, to nie warto tracićdalej w tym miejscu czasu.  Ich zdaniem Owieśnianie musieli mieć ogromne zapasy jedzenia, więc i  obrona mogłaby przeciągnąć się jeszcze  na kilka najbliższych tygodni lub nawet miesięcy.  Tyle czasu Tatarzy nie mieli, więc odstąpili od murów. I w ten sposób niczego nieświadomy pies, uratował cały gród o najeźdźców. 

Wybrane dla Ciebie

Zobacz także

Gorący temat

Viki Gabor ofiarą napaści. Jej ojciec został brutalnie pobity! "Powalili go na ziemię i zaczęli kopać
Wiktoria Gabor została napadnięta na warszawskim Mokotowie. Dwaj mężczyźni chcieli okraść piosenkarkę i pobili jej ojca. Dariusz Gabor potrzebował pomocy medycznej. Na szczęście hospitalizacja nie była konieczna.

Reklama

Najnowsze wpisy

Fotowoltaika - jak to się zaczęło?
Kuchenne rewolucje w restauracji "Trops" w Płońsku. Po wizycie Magdy Gessler "Pizzeria di Bufala"
"Hotel Paradise 2". Kontrowersyjna uczestniczka pożegnała się z programem!
Czterech przyszłych polskich premierów pod Bezdanami na Litwie - co zrobiło 26 września 1908 r.? Odpowiedź za 20 tys. zł [MILIONERZY]
Cwi Migdal - co to? Czym zajmowała się organizacja stworzona przez żydowskich imigrantów z Polski? Odpowiedź za 125 tys. zł [MILIONERZY]
Mamy dziś spory problem ze zdziczeniem czego... sądząc z prasowych tytułów? Odpowiedź za 1000 zł [MILIONERZY]

Reklama