Poplista

1
Daria Zawiałow Złamane serce jest OK
2
Hozier Too Sweet
3
Kaśka Sochacka Szum

Co było grane?

08:30
FAKTY RMF FM
08:34
Big Day W dzień gorącego lata
08:38
Shakin' Stevens Cry Just A Little Bit

Półtoraroczny chłopiec zniknął z domu bez śladu. Po 21 latach jego matka otrzymała wiadomość od śledczych. "Udręka zniknęła"

Przez ponad dwie dekady Maria Mancia nie wiedziała, co stało się z jej synem. Pewnego dnia wyszła do pracy, a gdy wróciła, dziecka już nie było. Latami starała się odszukać ukochanego jedynaka. Przełom w sprawie przyniosły badania DNA.

Mały chłopiec dosłownie rozpłynął się w powietrzu

W 1995 roku, jak co dnia, Maria Mancia poszła do pracy. W domu w Rancho Cucamonga (California, Stany Zjednoczone) został jej osiemnastomiesięczny syn. Mały Steven był pod opieką ojca. Kiedy kobieta wróciła do mieszkania, nie było żadnego z jej członków rodziny. Chłopczyk przepadł jak kamień w wodę. Wraz z nim, jak informowały amerykańskie media, zniknęły wszystkie jego rzeczy. Zrozpaczonej matce nie pozostało nawet ani jedno zdjęcie ukochanego jedynaka.

Wiele wskazywało na to, że chłopczyk został uprowadzony przez własnego ojca - Valentina. By utrudnić poszukiwania żonie, zabrał z domu wszystkie dokumenty i inne przedmioty, które mogłyby poświadczyć, że kobieta jest matką Stevena. Jak przyznawała w rozmowie z Daily Mail Maria Mancia, małżonek nie zostawił jej nawet zdjęcia USG syna. Kobieta zgłosiła sprawę na policję. Rozpoczęły się poszukiwania.

Choć śledczy uwierzyli kobiecie, sprawa utknęła w martwym punkcie. Valentino skutecznie zatarł ślady i mylił tropy. Przez 21 lat mundurowi nie byli w stanie ustalić, co dokładnie mogło stać się z porwanym chłopcem.

Spędziłam 21 lat, szukając go, nic nie wiedząc. Codziennie zadawałam sobie pytanie: synku, gdzie jesteś – powiedziała Maria Mancia telewizji ABC News.

Po dwóch dekadach w sprawie zaginionego chłopca nastąpił przełom

Po 21 latach od zniknięcia chłopca, do kobiety ponownie zwrócili się śledczy. Tym razem mieli trop. By jednak potwierdzić jego autentyczność, potrzebowali badań DNA. W komunikacie prasowym główna śledcza Karen Cragg wyjaśniła, w jaki sposób władze były w stanie nawiązać kontakt ze Stevem Hernandezem i potwierdzić jego tożsamość.

Nie byliśmy pewni, czy znaleźliśmy właściwą osobę – powiedziała Cragg w wywiadzie dla ABC News. Użyliśmy więc podstępu i powiedzieliśmy Steve'owi, że prowadzimy śledztwo w sprawie zniknięcia jego ojca. Podczas rozmowy znaleźliśmy kilka podobieństw w jego życiorysie, które pasowały do historii naszego zaginionego chłopca – dodała śledcza.

Testy DNA potwierdziły, że odnaleziony 22-latek to syn Marii Manci. Ogłoszono to w komunikacie prasowym biura prokuratora okręgowego hrabstwa San Bernardino w 2016 roku. Policja wyjawiła w nim też, że Valentino Hernandez zabrał syna do Meksyku w 1995 roku.

Wzruszające spotkanie matki i syna

Amerykańskie służby pomogły młodemu mężczyźnie w przyjeździe do USA.

Możliwość sprowadzenia go do kraju i jego matki to nieopisany zaszczyt. Ta kobieta po tylu latach nigdy się nie poddała, ale pogodziła się z faktem, że może nie będzie miała okazji poznać swojego syna – mówiła mediom prowadząca sprawę Karen Cragg.

Po dwóch dekadach rozłąki syn i matka mogli wreszcie się spotkać. Wzruszającym chwilom towarzyszyły kamery. 

Teraz cała udręka zniknęła - mówiła dziennikarzom Maria Mancia.

Jak relacjonowały media, Steven miał żyć w przekonaniu, że jego rodzona matka odeszła od rodziny. Ojciec tłumaczył mu, że kobieta nigdy nie chciała mieć z nim kontaktu. Zgodnie z komunikatem prasowym, Valentin Hernandez jest uważany za zmarłego.

Byli pewni, że skremowali dziadka. Po latach wnuk zobaczył go na policyjnym plakacie
Rodzina była przekonana, że bliski im człowiek zginął w wypadku samochodowym. Zwłoki mężczyzny, który miał być ich krewnym, zostały skremowane. Po dziewięciu latach od pogrzebu okazało się, że "zmarły" nadal żyje.

 

 

 

Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca!

Polecamy

Więcej z kategorii

Najchętniej czytane