Jaki jest przepis na hit w XXI wieku? „Millennial whoop”! Takim właśnie tytułem został nazwany ten dziwny odgłos paszczowy, który można usłyszeć w niezliczonej ilości piosenek, które podbijają listy przebojów – od „California Gurls” Katy Perry, przez „Ride” Twenty One Pilots, po „Use Sombody” Kings of Leon.
„Millennial whoop” to określona sekwencja nut i to ona, tak chętnie eksploatowana szczególnie w ostatnich latach sprawia, że po przesłuchaniu kilku radiowych hitów można mieć wrażenie, że słuchało się ciągle jednej i tej samej piosenki… I choć dla wielu ten dźwięk może być denerwujący, trzeba przyznać – zapada w pamięć jak żaden inny.
Aż trudno uwierzyć, że wszystko zaczęło się od… Beethovena! Już w jego kompozycjach bowiem można było usłyszeć ten charakterystyczny dźwięk. Sprawdźcie, w jakich jeszcze utworach się pojawia. Będziecie zaskoczeni, jak wiele utworów łączy właśnie ten jeden element.
Czytaj dalej:
- Złoty android i mroczna odyseja. The Weeknd zakończył europejską część swojej trasy koncertowej
- Uważany za „najlepszy rockowy album wszech czasów”. Aż trudno uwierzyć, gdzie go nagrano
- Ludzie inteligentni częściej słuchają takiej muzyki. Psychologia wyjaśnia
- Nikt nie dawał jej szans. Softrockowa ballada z lat 70. stała się jedną z „najlepszych piosenek wszech czasów”
- To „najlepsza piosenka wszech czasów”. Trwa aż 8 minut!