Paul Teal nie żyje. „Walczyłeś o życie każdego dnia”. Znana jest przyczyna śmierci 35-letniego aktora

Paul Teal nie żyje. Amerykański aktor znany z seriali „One Tree Hill” („Pogoda na miłość”), „Schody” czy „Outer Banks” miał 35 lat. Informację o śmierci potwierdziła jego partnerka: „część mnie umarła wraz z tobą, obiecuję walczyć o odnalezienie radości w życiu tak mocno, jak ty walczyłeś o życie każdego dnia”.
zdjęcie ilustracyjne/shutterstock.com

Paul Teal nie żyje. Co było przyczyną śmierci 35-latka?

Paul Teal nie żyje. Aktor telewizyjny i teatralny, który występował w produkcjach takich jak „One Tree Hill”, zmarł w ubiegły piątek w Raleigh, w Karolinie Północnej. Miał 35 lat. Śmierć została potwierdzona przez przedstawiciela artysty, a jako przyczynę zgonu podano raka.

Emilia Torello, partnerka Teala, podzieliła się z TMZ informacją, że w kwietniu zdiagnozowano u niego raka trzustki w stadium 4. Torello po śmierci ukochanego podzieliła się osobistym wpisem na Instagramie. W wirtualnej galerii opublikowała wspólne zdjęcie, które opatrzyła wzruszającym opisem. „Byłeś moją bratnią duszą, moim przyszłym mężem, moją opoką i moją przyszłością. Zostałeś zabrany zbyt wcześnie, w walce, którą toczyłeś dzielnie i bez wahania. Choć część mnie umarła wraz z tobą, obiecuję walczyć o odnalezienie radości w życiu tak mocno, jak ty walczyłeś o życie każdego dnia”.

Bethany Joy Lenz żegna zmarłego aktora: „był zbyt młody, by umrzeć”

Bethany Joy Lenz znana widzom z „One Tree Hill”, „Świątecznego sekretu” czy „Oceanu desperacji” pożegnała aktora, zamieszczając w sieci osobisty wpis. Na Instagramie podzieliła się wspólnymi zdjęciami. Do kadrów dodała też wzruszające słowa. Aktorzy współpracowali ze sobą nie tylko w serialu, ale również na scenie. 43-latka wróciła wspomnieniami do czasów tworzenia muzycznej produkcji „Notebook”: „Paul Teal był typem człowieka, który rozświetlał pokój bez wysiłku. Jego jasny uśmiech, zaraźliwy śmiech i dobre serce sprawiały, że chciało się być blisko niego. Utrzymywaliśmy kontakt z przerwami. Żałuję, że nie był on częstszy. Żałuję, że nie zadzwoniłam za każdym razem, kiedy miałem taki zamiar, ale coś mnie rozpraszało. Życie jest krótkie. Cały czas o tym myślę w tym tygodniu. Życie jest krótkie. Oto wideo z kilkoma zdjęciami, które mam na swoim dysku twardym, przedstawiającymi Paula jako ikonicznego Noaha Calhouna (...). A piosenka to „Sunday Train”, wielkie solo Noaha, które nagraliśmy w tamtym roku ze śpiewającym Paulem śpiewającym. Teraz, mając 35 lat, wsiadł do innego pociągu”.

Był zbyt młody, by umrzeć. Zdecydowanie zbyt młody. Jestem zdruzgotana.

chcesz widzieć więcej artykułów od RMF FM? dodaj w Google
Czytaj dalej: