Jak powstają opady śniegu?
Śnieg to nie tylko zamarznięta woda – to efekt fascynującego procesu, który zaczyna się wysoko w chmurach. Wbrew pozorom, płatki śniegu nie powstają z kropelek wody, lecz z przechłodzonej pary wodnej, która resublimuje, czyli zamienia się bezpośrednio w lód. Aby ten proces mógł się rozpocząć, potrzebne są nie tylko niskie temperatury i wysoka wilgotność, ale także mikroskopijne drobiny – tzw. jądra kondensacji. To wokół nich tworzą się pierwsze kryształki, które z czasem rozrastają się w znane nam śnieżynki.
Dlaczego każdy płatek śniegu jest inny?
Proces powstawania śniegu jest niezwykle uporządkowany, co sprawia, że większość płatków ma niemal idealnie symetryczne kształty. Ich wygląd zależy od temperatury i wilgotności w chmurze – przy -10 do -20°C powstają klasyczne gwiazdki, a przy cieplejszych warunkach – igiełki lub kolumienki. Co ciekawe, największa sfotografowana śnieżynka miała aż centymetr średnicy! To prawdziwa rzadkość, bo warunki sprzyjające powstawaniu dużych płatków utrzymują się bardzo krótko. Innym interesującym faktem jest to, że w pojedynczym płatku śniegu znajduje się ok. 10 trylionów cząsteczek wody.
Dlaczego śnieg jest biały?
W naturze śnieg postrzegamy jako biały puch. Dzieje się tak dlatego, że jego struktura działa jak ogromne lustro rozpraszające światło. Pokrywa śnieżna odbija ponad 90 procent promieni słonecznych, które na nią padają, a następnie rozsyła je we wszystkich kierunkach. W wyniku licznych odbić i załamań całe widmo światła widzialnego trafia do naszych oczu jednocześnie, co interpretujemy jako kolor biały. Ten sam mechanizm sprawia, że białe wydają się także drobne kryształki soli czy cukru w kuchni.
Czy białe szaleństwo, a może... arbuzowe?
Śnieg nie zawsze musi być biały. Już około 200 lat temu zwrócił na to uwagę szkocki żeglarz i odkrywca, sir John Ross, który podczas wyprawy w okolice północno-zachodniej Grenlandii zauważył rozległe obszary pokryte śniegiem o nietypowych barwach – od jasnoróżowej po głęboki czerwony kolor przypominający wino. Załoga zebrała próbki do badań, a ich analiza wykazała obecność żelaza w podłożu, które mogło odpowiadać za to zjawisko. Choć odkrycie na pewien czas ostudziło zapał badacza, naukowcy wrócili do tego tematu pod koniec XIX wieku – okazało się wtedy, że sprawcą całego zamieszania są naśnieżne glony z gromady zielenic. Te mają wpływ nie tylko na kolor, ale też zapach, bo rozpuszczony w dłoniach czerwony śnieg pachnie jak arbuzy – stąd określenie zjawiska jako „arbuzowy śnieg”.
Źródło: National Geographic Polska, Centrum Nowoczesności Młyn Wiedzy


