Była gwiazdą „Na dobre i na złe”, dlaczego zniknęła z telewizji? Edyta Jungowska wyznaje: „pamiętam, że od tych słów...”

Edyta Jungowska, niezapomniana siostra Bożenka z „Na dobre i na złe”, świętuje 60. urodziny i zdradza, dlaczego zniknęła z telewizji. Aktorka nie rezygnuje z pracy, prowadzi własne wydawnictwo i wciąż realizuje się na scenie. Na pytanie o emeryturę odpowiada wprost: „Chciałabym tylko zostać wesołą staruszką. Ale ja chcę pracować! Mój zawód jest moją pasją”.
Edyta Jungowska, fot. AKPA

Najważniejsze informacje:

  • Edyta Jungowska wiele lat temu grała m.in. w Na dobre i na złe” czy „Ja wam pokażę!”.
  • Dziś aktorka rzadko pojawia się na ekranie, ponieważ nie otrzymuje propozycji ról, które byłyby dla niej wystarczająco interesujące.
  • Jungowska podkreśla, że jej zawód jest jej pasją i nie zamierza przechodzić na emeryturę, mimo 60. urodzin, które dziś świętuje.

Widzowie pokochali ją za role w „Na dobre i na złe” i „Ja wam pokażę!”. Dlaczego zniknęła z telewizji?

Edyta Jungowska to aktorka, która od ponad trzech dekad cieszy się niesłabnącą popularnością. Rozpoznawalność przyniosła jej rola pielęgniarki Bożenki w serialu „Na dobre i na złe”, gdzie występowała przez ponad dekadę. Widzowie pamiętają ją także z produkcji takich jak „Ja wam pokażę!”, „Klan” czy „Codzienna 2 m.3”. Aktorka angażowała się również w dubbing, użyczając głosu m.in. Brawurce z „Atomówek”, Marii z „Aparatki” czy Bou z „Toy Story”.Przez lata Jungowska była także gwiazdą popularnych programów dziecięcych, jak „Ala i As”. W ostatnich latach aktorka pojawiała się sporadycznie na ekranie, m.in. w „Ojcu Mateuszu”. Skupiła się na pracy głosem i w teatrze oraz na prowadzeniu własnego wydawnictwa.

Edyta Jungowska nigdy nie zrezygnowała z aktorstwa. „Jak każdy, miewam wzloty i upadki”

Jungowska wyjaśnia, że nie porzuciła aktorstwa, lecz wybiera tylko te propozycje, które naprawdę ją interesują.

Rzadko przychodzą do mnie propozycje, które byłby na tyle ciekawe, żebym chciała je przyjąć. A ciepłych klusek nie chce mi się grać

– przyznała szczerze w rozmowie z Plejadą. Od lat prowadzi własne wydawnictwo literackie, a także regularnie występuje na scenie teatralnej. Aktorka nie ukrywa, że bywały trudniejsze momenty w jej życiu zawodowym. „Jak każdy, miewam wzloty i upadki. Były chwile, gdy byłam przepracowana. Brałam na siebie więcej niż potrafiłam unieść” – wspomina. Mimo to nie zamierza zwalniać tempa i podkreśla, że jej pasja do aktorstwa nie słabnie.

Czytaj także: Edyta Jungowska odeszła z „Na dobre i na złe”. Zaskakujące słowa aktorki: „dostałam scenariusz i zobaczyłam, że moja postać nagle znika”

Moje urodziny wypadają w niedzielę. Będę wtedy grała spektakl. Może wybiorę się z kolegami na kolację do pięknej restauracji

– mówiła o swoich planach na 60. urodziny, które wypadają dziś - 1 lutego. Aktorka podkreśliła, że obecnie nie zależy jej na sławie i nie przejmuje się pytaniami o jej „zniknięcie”, które pojawiają się w mediach regularnie.

Nie czytam tego. A hasło „gdzie podziała się Edyta Jungowska?” towarzyszy mi już od jakichś 20 lat. Pamiętam, że od tych słów zaczynała się jedna z pierwszych reklam, w której zagrałam. Najpierw padało to pytanie, a potem okazywało się, że siedzę w domu, relaksuję się i wdycham zapach produktu, który reklamowałam

– mówi z dystansem.

Czytaj także: Zagrał w „Ile waży koń trojański?” i „Na dobre i na złe”. Mało kto wie, że Marczewski jest synem znanej aktorki

Uwielbiana aktorka szczerze o emeryturze. Jungowska mówi wprost: „ja chcę pracować”

Choć Jungowska wkrótce osiągnie wiek emerytalny, nie zamierza rezygnować z pracy.

Emerytura mnie nie przeraża. Chciałabym tylko zostać wesołą staruszką. Ale ja chcę pracować! Mój zawód jest moją pasją

– podkreśla. W rozmowie z Plejadą aktorka przyznaje, że nie liczy na wysoką emeryturę. „Wizyta w ZUS-ie jeszcze przede mną. Ale nie liczę na wiele. Podobnie z resztą jak inni aktorzy. Pewnie zacznę wyprzedawać kolie i diamenty z czasów świetności. I jakoś dam radę. A zupełnie serio - będę po prostu pracować dalej” – wyznaje z humorem.

Czytaj także: Co się dzieje z Bartoszem Opanią? Dziś nie wstydzi się mówić o chorobie, która „wiele mu zabrała”