IO 2026. Upadek włoskiego narciarza na supergigancie. Odpadła mu narta!

Trzynasty numer przynosi coraz więcej pecha na tegorocznych igrzyskach olimpijskich. Włoski narciarz alpejski, startujący z „13” na plecach, Dominik Paris, nie ukończył przejazdu po tym, jak wypięta narta doprowadziła go do upadku. Wszystko wydarzyło się kilka dni po koszmarnym wypadku amerykańskiej zawodniczki, która także jechała z trzynastką na stroju.
fot. EastNews/Instagram

Igrzyska olimpijskie: upadek Włocha na supergigancie

W środę o 11:25 rozpoczęła się rywalizacja w narciarstwie alpejskim mężczyzn na supergigancie. W konkurencji bierze udział 42 uczestników – wśród nich nie ma jednak Polaków.

Dominik Paris zdobył już brąz w zjeździe i teraz miał walczyć o medal w supergigancie. Niestety zawodnik miał ogromnego pecha – po starcie wypięła mu się narta, co doprowadziło do upadku. Choć cała sytuacja wyglądała groźnie, mężczyzna na szczęście podniósł się o własnych siłach i obyło sie bez poważnych uszkodzeń. Niestety taki obrót sprawy sprawił, że Paris nie ukończy już tych zawodów.

Pechowa trzynastka Włocha i Amerykanki

Dominik Paris startował z numerem 13, z tym samym, z którym kilka dni wcześniej pojechała amerykańska narciarka alpejska Lindsey Vonn. Trzykrotna medalistka olimpijska zaliczyła fatalny upadek, który skończył się transportem do szpitala przy pomocy helikoptera. 

Wypadek Lindsey Vonn

W niedzielę koszmarny upadek zaliczyła Lindsey Vonn. Narciarka alpejska zahaczyła o jedną z bramek i z dużą prędkością przekoziołkowała po stoku. Na pomoc rzucili się ratownicy, a później śmigłowiec przetransportował ją do szpitala.

Zawodniczka doznała złamania kości piszczelowej, które na razie jest stabilne, ale będzie wymagało wielu operacji, aby przywrócić kobiecie pełną sprawność. 

O tym łyżwiarzu mówi teraz cały świat. Dlaczego Ilia Malinin przejdzie do historii?
Ilia Malinin już dziś stał się symbolem odwagi, postępu i przekraczania granic w sportach zimowych. Powodów, dlaczego cały świat mówi o 21-letnim Amerykaninie, jest wiele, ale przede wszystkim chodzi o salto w tył.

– Stanie na starcie wczoraj było niesamowitym uczuciem, którego nigdy nie zapomnę. Wiedząc, że stoję tam z szansą na zwycięstwo, było to zwycięstwo samo w sobie. (...) Podobnie jak w narciarstwie, w życiu podejmujemy ryzyko. Marzymy. Kochamy. Skaczemy. A czasem upadamy. Czasem nasze serca są złamane. Czasem nie osiągamy marzeń, o których wiemy, że moglibyśmy je spełnić – przekazała w mediach społecznościowych 41-latka.