Wojciech Morawski nie żyje. Wybitny perkusista, założyciel Perfectu miał 76 lat

Wojciech Morawski, wybitny perkusista i współzałożyciel zespołu Perfect, zmarł w wieku 76 lat. O śmierci artysty poinformował wieloletni przyjaciel, Zbigniew Hołdys. Morawski przez lata współtworzył historię polskiej muzyki, grając w takich zespołach jak Perfect, Breakout, Porter Band czy Voo Voo. Ostatnie lata życia spędził pod opieką Polskiej Fundacji Muzycznej i Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie.
fot. Facebook; MashaSay/Shutterstock

Wojciech Morawski nie żyje. Współzałożyciel Perfectu miał 76 lat

Wojciech Morawski zmarł w piątek 3 kwietnia nad ranem w wieku 76 lat. Smutną wiadomość przekazał w mediach społecznościowych jego wieloletni współpracownik i przyjaciel, Zbigniew Hołdys.

Dziś o 7 rano Wojtek nas opuścił... – napisał Hołdys na Facebooku.

Śmierć Morawskiego potwierdzili także przedstawiciele Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie, gdzie muzyk spędził ostatnie tygodnie życia. Od dłuższego czasu zmagał się z poważną chorobą neurologiczną, wymagającą stałej opieki i wsparcia.

Wojciech Morawski był jeden z najważniejszych perkusistów w historii polskiego rocka

Wojciech Morawski urodził się 9 października 1949 roku w Warszawie. Swoją muzyczną karierę rozpoczął pod koniec lat 60., a od 1969 roku był aktywny na scenie. W 1977 roku wspólnie ze Zdzisławem Zawadzkim i Zbigniewem Hołdysem, założył zespół Perfect, który początkowo działał pod nazwą Perfect Super Show and Disco Band. Grał w nim do 1980 roku, współtworząc fundamenty jednej z najważniejszych grup w historii polskiej muzyki.

Morawski współpracował także z takimi zespołami jak Breakout, Klan, Porter Band, Voo Voo, Jan Bo czy Morawski-Waglewski-Nowicki-Hołdys. Jego partie perkusyjne można usłyszeć na płytach Maryli Rodowicz, Krystyny Prońko, Ryszarda Sygitowicza czy Zbigniewa Hołdysa.

To nie był perkusista „od grania w tle”. To był ktoś, kto budował puls zespołu. Jak on siadał za bębnami, wszystko zaczynało oddychać. Zostają nagrania. Zostaje groove. I to coś, czego się nie da zapisać nutami – napisała Agencja Muzyczna Polskiego Radia.

Wojciech Morawski odszedł po długiej walce z chorobą

Ostatnie lata życia Wojciecha Morawskiego były naznaczone ciężką chorobą. Muzyk zmagał się z poważnymi schorzeniami neurologicznymi, które stopniowo odbierały mu sprawność – wpływały na pamięć, mowę i zdolność poruszania się. W związku z pogarszającym się stanem zdrowia trafił do Domu Pomocy Społecznej w Sulejówku, gdzie odwiedzali go przyjaciele ze środowiska muzycznego

„Pytam go, jak mu tam jest w tym Domu Pomocy Społecznej, w którym obecnie mieszka. Macha tylko ręką i się uśmiecha, a w okolicy oka widzę coś jakby łzę, ale może to tylko złudzenie. — Masz swój pokój, czy mieszkasz z innymi? — pytam. — Nie wiem — odpowiada. Ta odpowiedź mnie dobija. Facet, który grał w takich zespołach jak Klan, Breakout, Porter Band i Perfect traci pamięć” – pisał Krzysztof Skiba.

Morawski pozostawał pod stałą opieką Polskiej Fundacji Muzycznej. W połowie ubiegłego roku zamieszkał w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie. Przyjaciele i środowisko muzyczne regularnie organizowali zbiórki na jego leczenie i rehabilitację.

Zbigniew Hołdys w rozmowie z JastrząbPost przyznał, że stan przyjaciela od dłuższego czasu był ciężki:

Wojtek od kilku lat chorował neurologicznie. Nie wiem, jaka była dokładna przyczyna śmierci, w każdym razie chorował neurologicznie, z coraz większym trudem się poruszał, z trudem mówił. To było gaśnięcie, dosyć powolne i trudne.

Pogrzeb Wojciecha Morawskiego odbędzie się 10 kwietnia.