Człowieku, pobaw się ze mną!
Najczęstszą przyczyną takiego kociego gapienia się na opiekuna, jest chęć zwrócenia na siebie uwagi. Kiedy właściciel zauważy obecność mruczka, ten może zacząć mrugać, miauczeć albo nawet ocierać się o okoliczne przedmioty. W takich sytuacjach, jeśli tylko czas nam na to pozwala, warto choć na chwilę zainteresować się zwierzakiem i spędzić z nim kilka minut na zabawie lub głaskaniu – może tego wyraźnie potrzebować.
Niektóre osobniki mogą też usiąść obok człowieka, patrzeć na niego i machać ogonem. Czasami pojawiają się też różnego rodzaju zaczepki w stronę właściciela, na przykład delikatne atakowanie jego nóg. Wtedy również zwierzak chce przyciągnąć uwagę i zachęcić drugą stronę do zabawy.
Tak koty pokazują, że są głodne
Innym powodem jest komunikowanie głodu. Tuż przed porą karmienia część kotów podchodzi do opiekunów, nawiązuje z nimi kontakt wzrokowi i zaczyna miauczeć, a także ocierać się o jego nogi. Potem mruczeć zmienia obiekt zainteresowania i zaczyna kręcić się w okolicy miski czy miejsca, w którym przechowywane jest jedzenie.
Czytaj więcej o zachowaniu kotów w RMF FM.
Tak objawia się strach i niepokój
Zdarzają się też takie sytuacje, kiedy gapienie się jest efektem zasianego w zwierzaku niepokoju. Mruczek może intensywnie patrzeć na bodziec, który w jakiś sposób go zaniepokoił – może człowiek zrobił ruch, który go przestraszył lub dany przedmiot źle mu się kojarzy.
Czasem kot gapi się na osobę, inne zwierzę lub przedmiot ze strachu. Oznaki lęku w mowie ciała kota to m.in:
- uszy odciągnięte na bok lub do tyłu,
- obniżona głowa,
- rozszerzone źrenice,
- skulone ciało.
Intensywny wzrok i sztywna postawa – w takich momentach lepiej odpuścić
Gdy jednak kot mocno wpatruje się w człowieka (lub inne zwierzę), a do tego stroszy futro i zaczyna cały sztywnieć, to może być to znak groźby – jeśli mi nie ustąpisz, dojdzie do konfrontacji. W takich momentach najlepiej się wycofać i dać zwierzakowi przestrzeń na ochłonięcie – inaczej, doprowadzony do ostateczności, będzie mógł zaatakować.
Źródło: petMD

