„Rosnąć jak grzyby po deszczu” – ale czy na pewno?
Fala upałów wróciła do Polski. W wielu miejscach kraju wartości przewyższają 35 stopni Celsjusza. To sytuacja podobna do końcówki czerwca, kiedy to padł oficjalny rekord w historii pomiarów – stacja w Słubicach odnotowała 40,5 stopnia Celsjusza.
Upałom często towarzyszą nagłe i intensywne burze, które przychodzą razem z obfitymi opadami deszczu. To motywuje wiele osób do tego, by po ulewach ruszyć do lasu na grzyby. Znamy w końcu powiedzenie „rosnąć jak grzyby po deszczu”. Niestety często zapominamy o czasie, jaki musi upłynąć, by zbiory były satysfakcjonujące.
Jaka pogoda jest najlepsza dla grzybów?
Faktycznie deszcz bardzo mocno wspiera wzrost grzybów – pamiętajmy, że one same w 85-90% składają się z wody. Badania przeprowadzone m.in. w Czechach wykazały niesamowitą zależność: każdy dodatkowym milimetr opadów może zwiększyć roczny wysyp grzybów nawet o 27 ton.
Długotrwałe susze nie są dobre dla grzybów. Ich warunki rozwoju zależą od dobrze nasączonej wodą ściółki. Aby wysyp był obfity, wystarczą regularne i umiarkowane opady. Jeśli więc widzisz, że za oknem pada, możesz już planować wyjście do lasu. Ale nie od razu.
Nie idź do lasu od razu
Zgodnie z ustaleniami naukowców, grzybnia reaguje na wilgoć już po 3 godzinach. Wtedy uruchamiają się wszelkie procesy związane z rozwojem owocników. Oznacza to, że po opadach deszczu wystarczy odczekać od 3 do 7 dni – to wtedy w lasach będą czekać na nas maślaki czy podgrzybki. Choć ich owocniki pojawiają się już po 24 godzinach, trzeba poczekać na pełny rozkwit. Czas oczekiwania na kurki to od 4 do 5 dni, a na borowiki nawet do 10.
Deszcz to dobry omen dla miłośników grzybobrania – warto jednak nie wychodzić z koszykiem do lasu tuż po ustąpieniu opadów. Odczekanie odpowiedniej liczby dni sprawi, że trafimy na świeży wysyp. To zmniejsza też szansę na zebranie robaczywych okazów.

