Co nowego na Netflixie? „Małe rzeczy” reż. John Lee Hancock
„Małe rzeczy” to mroczny thriller kryminalny z 2021 roku ze znanymi aktorami w rolach głównych. Akcja produkcji rozgrywa się w Los Angeles na początku lat 90.
Obraz w tym tygodniu trafił na platformę Netflix i bardzo szybko zdobył spore zainteresowanie widzów. Było ono na tyle duże, że od kilku dni tytuł zajmuje pierwsze miejsce w zestawieniu dziesięciu najchętniej oglądanych filmów przez polskich subskrybentów. Na podium wyprzedził „Szeptacza” i „Tajemniczą kobietę”. Na następnych pozycjach uplasowały się: „Małżeństwa i ich przekleństwa 3”, „Punkty zwrotne: Pokolenie 11 września”, „W zespole siła!”, Ganhari”, „Sposób na teściową”, „Zaklęci w czasie” oraz „Anakonda 3: Potomstwo”
O czym jest film „Małe rzeczy”?
Joe „Deke” Deacon, dawniej ceniony detektyw z Los Angeles, pracuje dziś jako zastępca szeryfa w niewielkim hrabstwie. Podczas krótkiego wyjazdu służbowego do miasta zostaje wciągnięty w śledztwo dotyczące serii zabójstw kobiet. Sprawę prowadzi ambitny detektyw Jim Baxter, który początkowo z rezerwą podchodzi do pomocy bardziej doświadczonego kolegi.
Trop prowadzi ich do Alberta Sparmy – ekscentrycznego pracownika sklepu ze sprzętem AGD. Mężczyzna zwraca uwagę śledczych swoim zachowaniem, ale zebranie dowodów wystarczających do postawienia zarzutów okazuje się znacznie trudniejsze, niż mogliby przypuszczać.
Dlaczego warto obejrzeć „Małe rzeczy”?
Film nie jest wyłącznie historią o pościgu za podejrzanym. To także opowieść o obsesji, zawodowej presji i konsekwencjach decyzji podejmowanych pod wpływem emocji. Tytułowe „małe rzeczy” – pozornie nieistotne szczegóły – mogą zadecydować zarówno o rozwiązaniu sprawy, jak i o losie bohaterów.
Jednym z najmocniejszych punktów całości jest gwiazdorska obsada w której znaleźli się m.in. zdobywcy Oscara: Denzel Washington, Jared Leto oraz Rami Malek.

