Krytycy dali mu tylko 78%, widzowie uznają za arcydzieło. Ten hit z Hanksem z 1999 roku przeszedł do historii

Dla milionów widzów na całym świecie to jeden z najbardziej poruszających filmów w historii kina, który za każdym razem wyciska łzy. Aż trudno uwierzyć, że w 1999 roku krytycy byli dla niego niezwykle surowi, zarzucając mu przesadną emocjonalność. Dziś adaptacja powieści Stephena Kinga z Tomem Hanksem w roli głównej ma status arcydzieła, do którego wracamy od ponad dwóch dekad.
Dla milionów to film wszech czasów. Nawet sam Stephen King był zachwycony tą ekranizacją, źródło: AKPA
  • „Zielona Mila” to film, który mimo umiarkowanej oceny krytyków na Rotten Tomatoes, cieszy się ogromnym uznaniem widzów.
  • Ekranizacja powieści Stephena Kinga stała się jednym z najbardziej poruszających filmów końca XX wieku.
  • Film porusza uniwersalne tematy sprawiedliwości, nadziei i człowieczeństwa.
  • Odwiedź stronę główną RMF FM.

Krytycy go skrytykowali, widzowie płakali. Ten film z Hanksem wciąż budzi skrajne emocje

„Zielona Mila” to film, który od momentu premiery wzbudzał wiele emocji – zarówno wśród widzów, jak i krytyków. Oparty na powieści Stephena Kinga, obraz Franka Darabonta z 1999 roku szybko trafił na listy najlepszych filmów wszech czasów, zajmując obecnie 25. miejsce w rankingu IMDb. Jednak na Rotten Tomatoes, wśród krytyków, zdobył jedynie 78%. To wynik, który może dziwić, zwłaszcza gdy spojrzymy na 94% pozytywnych ocen od widzów. Skąd taka różnica?

CZYTAJ TAKŻE: 96% pozytywnych ocen. Ten hit z DiCaprio okrzyknięto arcydziełem kina

Krytycy zarzucali filmowi m.in. zbytnią dosłowność, „zbyt schludne” rozwiązanie fabuły, a także przesadną emocjonalność. Jeden z krytyków napisał, że elementy nadprzyrodzone niosą ze sobą „niezaprzeczalny ładunek emocjonalny”, ale rozwiązanie zagadki morderstwa jest „rozczarowująco proste i banalne”.

To miała być kolejna adaptacja Kinga. Dziś ten film z 1999 roku uważa się za absolutne arcydzieło

Wielka siła „Zielonej Mili” tkwi w obsadzie. Tom Hanks jako strażnik Paul Edgecomb i Michael Clarke Duncan jako John Coffey stworzyli duet, który przeszedł do historii kina. W filmie pojawiają się także m.in.: David Morse, Bonnie Hunt, Sam Rockwell i James Cromwell. Za kamerą stanął Frank Darabont – twórca innego kultowego filmu na podstawie prozy Kinga, czyli „Skazanych na Shawshank”.

Ciekawostką jest, że Michaela Clarke'a Duncana, po wspólnej pracy z Duncanem na planie „Armageddonu”, polecił Bruce Willis, ponieważ reżyser miał trudności ze znalezieniem idealnego aktora do roli Coffeya. Duncan wspominał: „Modliłem się, by dostać tę rolę, i wierzyłem, że dam radę”. O pracy z Hanksem mówił natomiast: „On sprawia, że wszystko staje się łatwiejsze. Patrzysz na niego i myślisz: ‘Robimy zbliżenia, a ja gram z dwukrotnym laureatem Oscara’. Wiesz, że zna się na rzeczy”.

Duncan nie był tak wysoki, jak wydaje się w filmie – był tylko o pięć cali wyższy od Hanksa, a efekty wizualne i odpowiednie ujęcia sprawiły, że postać Coffeya wydawała się jeszcze bardziej potężna i tajemnicza.

Dla milionów to film wszech czasów. Ta adaptacja Stephena Kinga do dziś wyciska łzy

Choć Stephen King kojarzony jest głównie z literaturą grozy, „Zielona Mila” pokazuje jego inne oblicze – autora głęboko humanistycznych, poruszających historii. Sam King uważa ten film za jedną z najlepszych adaptacji swoich powieści.

Mimo upływu lat „Zielona Mila” nie traci na aktualności. Film Darabonta to nie horror, a raczej przejmująca opowieść o sprawiedliwości, nadziei, przebaczeniu i człowieczeństwie. Niezależnie od ocen krytyków, dla milionów widzów na całym świecie pozostaje jednym z najważniejszych i najbardziej poruszających obrazów w historii kina.

chcesz widzieć więcej artykułów od RMF FM? dodaj w Google
Czytaj dalej: