Fenomen „Glee”: zmienił historię telewizji i pobił rekordy. Dlaczego ten serial był tak przełomowy?
To produkcja, która przekroczyła ramy zwykłego serialu. Serial „Glee” okazał się rewolucją, która zmieniła bieg historii telewizji i mentalność milionów widzów. Emitowany w latach 2009–2015 amerykański komediodramat muzyczny opowiadał o losach szkolnego chóru w fikcyjnym liceum im. McKinleya w Ohio. W jego skład wchodzili marzyciele, outsiderzy i osoby, które w tradycyjnych produkcjach rzadko stawały w centrum uwagi. To właśnie „Glee” jako jeden z pierwszych seriali mainstreamowych otwarcie pokazał szeroką reprezentację nastolatków LGBTQ+, osób z niepełnosprawnościami czy młodych ludzi zmagających się z kompleksami, przełamując tabu i łamiąc stereotypy.
Każdy odcinek to nie tylko poruszająca historia, ale też muzyczne show na najwyższym poziomie. Wykonywane przez obsadę covery klasyków i współczesnych hitów natychmiast trafiały na listy przebojów. „Glee” pobiło rekordy m.in. w serwisie iTunes i na liście Billboard, a stare utwory zyskały drugie życie i nowych fanów na całym świecie.
Post on Instagram
Serial, który zmienił telewizję! Pobił rekordy i przełamał tabu
W obsadzie „Glee” znaleźli się m.in.: Lea Michele, Cory Monteith, Darren Criss, Naya Rivera, Dianna Agron, Matthew Morrison, Jane Lynch, Heather Morris, Chris Colfer i Kevin McHale. Serial słynął także z gościnnych występów największych gwiazd muzyki i filmu. Przez sześć sezonów na ekranie pojawili się m.in.: Britney Spears, Kate Hudson, Gwyneth Paltrow, Ricky Martin, Demi Lovato, Olivia Newton-John, Adam Lambert, Whoopi Goldberg czy Sarah Jessica Parker.
Najbardziej kultowy serial młodzieżowy wraca po latach? Ryan Murphy ogłasza przełom: „skończyłem pisać scenariusz”
Po latach spekulacji o to, czy kiedykolwiek powstanie reboot serialu, teraz pojawiły się nowe wieści. Ryan Murphy, jeden z twórców „Glee”, w rozmowie z Entertainment Tonight powiedział: „Cóż, zabawnie, że o to pytasz, bo właśnie godzinę temu skończyłem pisać scenariusz. Mamy więc gotowy tekst. Brad, Ian i ja – czyli ci sami ludzie, którzy napisali scenariusze do dwóch pierwszych sezonów – stworzyliśmy coś nowego. Kontaktowałem się z mniej więcej dziesięciorgiem aktorów z oryginalnej obsady. To bardzo miłe, bo choć wszyscy mieli mnóstwo pytań, to jednocześnie podeszli do tego pomysłu z wielkim entuzjazmem”.
Murphy podkreślił, że choć scenariusz jest gotowy, nikt poza twórcami jeszcze go nie czytał. „Więc nie wiem, zobaczymy” dodał. „Obiecałem sobie, że napiszę kilka [odcinków – przyp. red], żeby sprawdzić, co ludzie o tym sądzą – zwłaszcza obsada, bo byliśmy bardzo zżyci podczas pracy nad tym projektem”.
Największy hit Ryana Murphy'ego wraca na ekrany? Twórca serialu zdradza kulisy powrotu!
W ostatnim czasie Lea Michele, serialowa Rachel Berry, w rozmowie z E! News wyznała: „Uwielbiam „Glee”. Zawsze będę uwielbiać „Glee”. Uwielbiam Ryana Murphy’ego. Ten serial zajmuje w moim sercu wyjątkowe miejsce. Pójdę za Ryanem wszędzie, dokądkolwiek się uda”.
Takie deklaracje tylko podsycają nadzieje fanów na powrót ulubionych bohaterów i kolejne muzyczne emocje, choć na razie nie wiadomo, kiedy (i czy w ogóle) reboot „Glee” trafi na ekrany. Jedno jest pewne – zainteresowanie projektem jest ogromne. Twórcy mają w rękach gotowy scenariusz, a obsada jest otwarta na powrót. Czy nowa odsłona „Glee” znów zrewolucjonizuje telewizję i podbije serca widzów na całym świecie?
- Ranking Netflixa już jest! Jak „Lalka” wypadła za granicą?
- „Matki Pingwinów” wracają z 2. sezonem. Netflix pokazał zwiastun i podał datę premiery
- Jon Hamm powraca w mrocznej roli. Nowy serial HBO Max trzyma w napięciu od pierwszej minuty
- Prawie 53 mln widzów przed ekranami. To nie finał „Przyjaciół” był rekordowy
- 89% krytyków i 91% widzów zachwyconych. To wojenny hit twórców „Kompanii braci”
