Napisano go dla kultowej komedii, a stał się najlepszym hymnem o miłości. Niezwykła historia hitu z 1983 roku

W latach 80. powstało wiele niezapomnianych ballad, ale niewiele z nich może pochwalić się tak niezwykłą historią. Utwór, który pierwotnie miał być jedynie muzycznym tłem dla zwariowanej komedii stał się jednym z najważniejszych hymnów miłosnych i zdobył serca słuchaczy na całym świecie.
fot. Sanja Miljevic, źródło: Shutterstock
  • „It Might Be You” to ballada, która powstała na potrzeby filmu „Tootsie”, ale szybko zyskała status ponadczasowego przeboju.
  • Za jej sukcesem stoją wybitni twórcy.
  • Odwiedź stronę główną RMF FM

To miał być tylko podkład do zabawnej sceny. Ten utwór z 1983 roku nieoczekiwanie podbił cały świat

Początek lat 80. to czas, gdy Stephen Bishop był już uznanym artystą. Miał na swoim koncie współpracę z Art Garfunkelem, przebój „On and On” oraz udział w ścieżce dźwiękowej do filmu „Animal House”. Kiedy producenci kolejnej wielkiej komedii – „Tootsie” – zgłosili się do niego, nie był zaskoczony. Tym razem jednak nie musiał pisać nowego utworu. Wystarczyło, że zaśpiewał balladę „It Might Be You”, napisaną przez legendarny duet Alan i Marilyn Bergman.

„To było zlecenie” – wspominał Bishop w rozmowie z Songfacts w 2018 roku. „Byłem już wtedy znany. Producenci wiedzieli, jak brzmi mój głos i zapłacili mi za to naprawdę sporo. Pamiętam, że kazali mi obejrzeć około czterech godzin nieedytowanego filmu, głównie z muzyką Kenny’ego Logginsa jako tymczasowym podkładem”.

Przypadkowy numer 1 na świecie. Genialny hit z 1983 roku

Alan i Marilyn Bergman, znani z takich hitów jak „The Way We Were” czy „You Don’t Bring Me Flowers”, stworzyli tekst, który idealnie oddał klimat filmu. „Tootsie” wyróżniała się w tamtym czasie nie tylko dzięki fabule, ale także przez głębię emocjonalną. „Bergmanowie potrafili wydobyć z filmu coś słodko-gorzkiego w swoich słowach do ‘It Might Be You’. Skupili się na próbach zmiany życia i spojrzenia na świat przez bohatera granego przez Dustina Hoffmana, co czyniło go podatnym na złamane serce” – pisał Jim Beviglia dla American Songwriter.

W efekcie powstał utwór, który nie tylko podkreślał najważniejsze momenty filmu, ale także zyskał własne życie poza ekranem. Słodka, romantyczna melodia i poruszający tekst sprawiły, że „It Might Be You” stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych utworów miłosnych lat 80.

Zobacz także
„Najbardziej tajemnicze” arcydzieło wszech czasów. Wybitny artysta do dziś nie wykonał go na żadnym koncercie
To jedna z najbardziej fascynujących i niewyjaśnionych zagadek w historii współczesnej muzyki. Wybitny artysta ma na swoim koncie setki utworów, ale jeden z nich powszechnie uznawany jest za absolutny szczyt jego artystycznych możliwości. Choć to…

Wszyscy znają ten wielki miłosny klasyk z 1983 roku. Nie wszyscy wiedzą, że powstał dla... zwariowanej komedii

Choć „It Might Be You” osiągnęło 25. miejsce na amerykańskiej liście Billboard Hot 100 i zdobyło szczyt zestawienia Adult Contemporary w 1983 roku, prawdziwy fenomen utworu objawił się w Azji, a szczególnie na Filipinach. „Tam ta piosenka jest wręcz czczona” – przyznaje Bishop. „Znają ją wszyscy, młodzi i starsi. [...] Nie wiem, kiedy dokładnie piosenka stała się tam tak popularna, ale już w latach 90. była powszechnie znana. Zawsze wzbudzam tam ogromne zainteresowanie”.

Nie można zapomnieć, że „It Might Be You” była także nominowana do Oscara w kategorii Najlepsza Piosenka Oryginalna. Ostatecznie statuetka powędrowała do „Up Where We Belong” z filmu „Oficer i dżentelmen”.

Czytaj dalej: