Plaże jak z pocztówki coraz bliżej Polski
Wymarzone wakacje nie muszą już oznaczać wielogodzinnych lotów i wysokich kosztów. Coraz więcej polskich turystów wybiera tzw. „destination dupes” – czyli podróżnicze zamienniki znanych, egzotycznych kierunków. Chodzi o miejsca, które oferują podobne widoki, klimat, doświadczenia i atmosferę jak popularne, często droższe destynacje, ale są łatwiej dostępne i bardziej przystępne cenowo.
Jak podkreśla Marzena Buczkowska-German, ekspertka rynku turystycznego w Wakacje.pl:
Dla wielu osób wakacje to dziś nie tylko odpoczynek, ale też doświadczenie, emocje i obraz, który zostaje z nimi na długo. Widzimy, że klienci coraz częściej szukają kierunków, które dają poczucie wyjątkowości, ale jednocześnie są dostępne w rozsądnym budżecie i dobrze skomunikowane z Polski. (…) Dlatego coraz częściej uwagę przyciągają miejsca, które krajobrazem, klimatem lub stylem wypoczynku przypominają odległe destynacje, choć znajdują się znacznie bliżej.
Hawaje? Nie, to Wyspy Kanaryjskie!
Egzotyczne, czarne plaże jak na Hawajach? Wcale nie trzeba lecieć na drugi koniec świata. Podobne krajobrazy znajdziemy na Teneryfie – jednej z najpopularniejszych Wysp Kanaryjskich. Ciemne, wulkaniczne plaże, monumentalne klify Los Gigantes oraz surowe pejzaże wokół wulkanu Teide przywodzą na myśl hawajskie Big Island czy filipińskie Palawan. Dodatkowo, pobliska La Gomera zachwyca zielonymi, wilgotnymi lasami laurowymi w Parku Narodowym Garajonay, które bardziej przypominają tropikalną dżunglę niż typowy europejski krajobraz. Wyspy Kanaryjskie, a zwłaszcza Teneryfa, przeżywają obecnie prawdziwy boom wśród turystów szukających egzotyki bliżej domu.
Teneryfa dobrze pokazuje, że egzotyczny charakter wakacji nie zawsze musi oznaczać daleką podróż. W czasie jednego wyjazdu można zobaczyć czarne plaże, oceaniczne klify, wulkaniczne krajobrazy i bujną zieleń – dodaje Buczkowska-German.
Rajskie plaże jak na Malediwach – tylko kilka godzin lotu z Polski
Wczasowicze pragnący rajskich wakacji będą myśleć o Malediwach, które przyciągają białym piaskiem, turkusową wodą i plażami jak z pocztówek. Podobnych widoków można szukać jednak znacznie bliżej – w północnym Egipcie (Marsa Matruh, El Alamein), Albanii (Ksamil) czy na Sardynii (La Maddalena). Te miejsca oferują rajskie plaże, egzotyczną scenerię i czystą niebieską wodę, a podróż do nich zajmuje znacznie mniej czasu i kosztuje mniej niż egzotyczne wyprawy na drugi koniec świata.
Europejskie Karaiby
Majorka, Formentera, Sardynia, Kreta czy Cypr oferują szerokie, jasne plaże i przejrzystą wodę, niczym na Karaibach. Te europejskie destynacje zachwycają krajobrazami, które śmiało mogą konkurować z egzotycznymi wyspami. Szczególną popularnością cieszy się Majorka, gdzie plaża Es Trenc nazywana jest „karaibską plażą Majorki” ze względu na jasny piasek i płytką, turkusową wodę.
Madera, czyli Hawaje Europy
Dla osób, które zamiast klasycznego plażowania wybierają kontakt z naturą, dobrym kierunkiem będzie Madera. Wyspa jest określana jako „Hawaje Europy” ze względu na połączenie oceanicznych widoków, wulkanicznego pochodzenia, stromych klifów i intensywnej zieleni. Madera zachwyca trasami trekkingowymi, spektakularnymi punktami widokowymi, naturalnymi basenami lawowymi oraz różnorodnością krajobrazów. To propozycja dla turystów szukających bardziej aktywnego wyjazdu.
Europejskie Las Vegas – kurorty, które nigdy nie zasypiają
Nie tylko przyroda przyciąga polskich turystów. Dla wielu liczy się także atmosfera miejsca – rozrywka, życie nocne i wakacyjna energia. Za europejskie odpowiedniki Las Vegas bywają uznawane między innymi Ibiza oraz rozrywkowy kurort Słoneczny Brzeg w Bułgarii, który oferuje szeroką gamę atrakcji i konkurencyjne ceny.
Bułgaria pozostaje jednym z najbardziej konkurencyjnych cenowo kierunków na letni wypoczynek. Dla osób, które szukają połączenia plaży, hoteli all inclusive i wakacyjnej atmosfery, Słoneczny Brzeg może być rozsądną alternatywą wobec droższych imprezowych kurortów w Europie – komentuje Marzena Buczkowska-German.

Trend na „destination dupes”, czyli jak poczuć się jak w tropikach bez opuszczania Europy
Popularność „destination dupes” nie oznacza, że dalekie podróże przestają być atrakcyjne. Malediwy, Karaiby czy kraje Azji nadal pozostają dla wielu osób wymarzonymi kierunkami. Trend pokazuje jednak, że podobnych emocji i krajobrazów można czasem szukać bliżej — zwłaszcza gdy liczą się budżet, czas podróży lub dostępność połączeń.
„Destination dupes zaczęły się jako trend w mediach społecznościowych, ale dziś dobrze opisują bardzo praktyczne podejście do planowania wakacji. Warto patrzeć nie tylko na nazwę kierunku, ale też na to, jakiego doświadczenia szukamy: turkusowej wody, wulkanicznego krajobrazu, klifów, natury czy kurortu pełnego życia. To daje podróżującym większą elastyczność i pozwala lepiej dopasować wyjazd do ich potrzeb, budżetu i czasu podróży” – podsumowuje Marzena Buczkowska-German.
Źródło: Wakacje.pl

