Od premiery do sieci – fala komentarzy nie ustaje
Walentynkowa premiera „Wichrowych wzgórz” w reżyserii Emerald Fennell była jednym z największych wydarzeń filmowych początku 2026 roku. Wielu widzów, zachęconych romantyczną atmosferą święta zakochanych, wybrało się na seans. Opinie? Skrajnie różne. W Internecie aż wrzało. Jedni zachwycali się nową interpretacją klasyki, inni nie kryli rozczarowania. W sieci można przeczytać komentarze takie jak: „Myślałem, że to może udać się tylko jako pastisz. Udało się na serio”. Teraz, gdy film dostępny jest online, fala dyskusji i ocen ruszy zapewne na nowo.
Kim jest Emerald Fennell – reżyserka, która podzieliła widzów?
Emerald Fennell nie jest debiutantką. O jej talencie świat usłyszał już w 2020 roku, gdy za film „Obiecująca. Młoda. Kobieta” otrzymała Oscara za najlepszy scenariusz oryginalny. Później zachwyciła widzów filmem „Saltburn”. W „Wichrowych wzgórzach” Fennell postawiła na głośne nazwiska – w roli Catherine Earnshaw zobaczymy Margot Robbie, a jako Heathcliffa wystąpił Jacob Elordi.
Klasyka w nowym wydaniu – czy warto obejrzeć?
„Wichrowe wzgórza” Emily Bronte to jedno z najważniejszych dzieł literatury światowej. Opowieść o burzliwych losach rodzin Earnshawów i Lintonów oraz ich relacji z Heathcliffem od lat inspiruje kolejne pokolenia twórców. Czy nowa adaptacja sprostała oczekiwaniom fanów? Jedno jest pewne – obok tego filmu nie da się przejść obojętnie. Czy wywoła kolejną falę emocji? Przekonajcie się sami, bo „Wichrowe wzgórza” są już dostępne w sieci – można je obejrzeć m.in. na Prime Video.
