Nieżyjący aktorzy z „Rancza” nie zostaną zastąpieni
Powrót kultowego serialu „Ranczo” coraz bliżej. Niedawno prezes TVP zapowiedział oficjalnie, że premiera jedenastego sezonu zatytułowanego „Ranczo. Zemsta wiedźm” zaplanowana jest na grudzień 2026 roku. W obsadzie powróci wielu dobrze znanych już widzom aktorów, pojawią się też nowe dla uniwersum twarze jak Daniel Olbrychski czy Dorota Stalińska.
Odkąd ogłoszono powrót „Rancza”, fani serialu zastanawiają się, co stanie się z postaciami granymi przez aktorów, którzy zmarli w ostatnich latach. Mowa nie tylko o Kusym czy Stachu Japyczu, w których wcielali się odpowiednio Paweł Królikowski i Franciszek Pieczka, ale także o Jerry’m, którego grał Jeff Butcher. Kanadyjczyk odszedł w 2018 roku w wieku zaledwie 42 lat.
Reżyser serialu Wojciech Adamczyk już kilka miesięcy temu zapowiadał, że nieżyjący aktorzy nie zostaną w żaden sposób zastąpieni. „Obiecałem kiedyś, że w nowym „Ranczu” nie będziemy zastępować wspaniałych kolegów aktorów, którzy zakończyli swoją ziemską wędrówkę. I słowa danego dotrzymuję, możecie mi wierzyć” – pisał dwa miesiące temu.
Wojciech Adamczyk ujawnia, co z Kusym czy Japyczem
Teraz reżyser ujawnił, jak dokładnie zdecydowano się rozwiązać tę kwestię. W materiale udostępnionym przez Telewizję Polską Wojciech Adamczyk poinformował, że bohaterowie jak Kusy czy Japycz nie zostaną uśmierceni. Pozostaną obecni w fabule, choć nie będzie ich na ekranie. „Nie ma już wielu aktorów z nami, którzy zapisali się w pamięci widzów, ale jako postacie będą funkcjonować nadal. Nie zobaczymy ich na ekranie, ale będą uczestniczyć w akcji i będą nadal mieszkańcami Wilkowyj, członkami naszej społeczności” – wyjaśnił.
Reżyser „Rancza” o użyciu AI: „Tego nie powinno się robić”
Adamczyk podkreślił przy tym, że produkcja nie zdecydowała się na użycie AI. „Nie chcieliśmy wykorzystywać sztucznej inteligencji, dlatego, że generowanie postaci aktorów, którzy już nie mogą wpłynąć na swoją rolę, jest w moim przekonaniu trochę nieuczciwe, a nawet niemoralne. Po pierwsze, nie mamy ich zgody na to (…). Poza tym arbitralnie narzucalibyśmy im interpretację, a może oni chcieliby to inaczej zagrać. Tego się raczej nie powinno robić” – powiedział, oceniając na koniec, że branża najpewniej i tak nie uniknie w przyszłości stosowania takich rozwiązań:
Chociaż obawiam się, że prędzej czy później do tego dojdzie.
Post on Instagram

