Zmarł Andrzej Beya-Zaborski. „Wybitny aktor, reżyser i pedagog”
Andrzej Beya-Zaborski nie żyje. Dziś rano Marszałek Województwa Podlaskiego Łukasz Prokorym opublikował informację o śmierci wybitnego artysty, który przez niemal 40 lat związany był z Białostockim Teatrem Lalek, gdzie nie tylko występował, ale także reżyserował i kształcił młodych aktorów.
Nie żyje Andrzej Beya-Zaborski. Wybitny aktor, reżyser i pedagog. Zmarł w wieku 75 lat po długiej chorobie. (...) Rodzinie i Bliskim składamy najszczersze wyrazy współczucia.
Jego wkład w rozwój podlaskiej sceny teatralnej został uhonorowany w 2008 roku odznaką „Za zasługi dla Województwa Podlaskiego”. Marszałek podkreślił, że Zaborski pozostawił po sobie dziesiątki znakomitych ról i na stałe wpisał się w historię regionu. Widzowie pokochali go za rolę komendanta Henryka Wołkołyckiego w serii filmów Jacka Bromskiego „U Pana Boga...”.
Współpracownicy żegnają aktora. „Zmarł dzisiejszej nocy po długiej chorobie”
W mediach społecznościowych przyjaciele i współpracownicy żegnają Andrzeja Beyę-Zaborskiego. Białostocki Teatr Lalek, z którym artysta był związany od 1978 roku, opublikował krótki komunikat:
Smutna wiadomość... Andrzej Beya-Zaborski, wieloletni aktor BTL, zmarł dzisiejszej nocy po długiej chorobie. Miał 75 lat. Przekazujemy wyrazy współczucia rodzinie i bliskim….
Uwielbiany komendant z „U Pana Boga...”, przez lata związany z Białostockim Teatrem Lalek
Andrzej Beya-Zaborski był cenionym aktorem teatralnym, filmowym i telewizyjnym. Ogólnopolską rozpoznawalność przyniosła mu rola komendanta policji w trylogii Jacka Bromskiego: „U Pana Boga za piecem”, „U Pana Boga w ogródku” i „U Pana Boga za miedzą”. Wystąpił także w filmach Wojciecha Smarzowskiego, takich jak „Wesele” i „Drogówka”, a także w popularnych serialach, m.in. „Magda M.”, „39 i pół”, „Pitbull” czy „Ojciec Mateusz”. Przez wiele lat był również wykładowcą, przekazując swoją wiedzę i doświadczenie młodym adeptom sztuki aktorskiej.
