W 1987 r. Bill Murray zagrał w tym filmie. Po zakończeniu zdjęć nie chciał o nim rozmawiać!

W 1987 roku Bill Murray zagrał w filmie, który – jak sam przyznał – był „długi i niechlujny”. Produkcja okazała się nie tylko wyzwaniem artystycznym, ale także emocjonalnym dla gwiazdy, która po zakończeniu zdjęć nie była w stanie nawet rozmawiać o swoim udziale w tej świątecznej komedii.
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF FM? dodaj w Google
fot. MIGUEL MEDINA, źródło: AFP/East News
  • ● Bill Murray otwarcie przyznał, że praca nad filmem „Wigilijny show” była dla niego wyjątkowo trudnym doświadczeniem.
  • ● Relacje między aktorem a reżyserem Richardem Donnerem oraz innymi członkami ekipy były dalekie od ideału.
  • ● Mimo problemów produkcyjnych film zyskał status kultowej komedii świątecznej.
  • ● Odwiedź stronę główną RMF FM.

Bill Murray nie znosi tego filmu! Kulisy powstawania świątecznego hitu, o którym nie chciał rozmawiać

Bill Murray to aktor, który ma na swoim koncie udział w wielu produkcjach, w tym m.in.: „Dzień świstaka”, „Między słowami”, „Pogromcy duchów” czy „The Bill”. Jednak, jak pokazuje historia powstawania „Wigilijny show”, praca z Murrayem bywa czasami dość trudna. 

Aktor potrafi zachwycić zarówno komediową, jak i dramatyczną rolą. Jednak jego słynna i specyficzna mieszanka humoru, sarkazmu i nieprzewidywalności potrafi zamienić plan filmowy w pole minowe. 

Nazywał tę produkcję „długą i chaotyczną”. Kultowy aktor z 1987 roku do dziś nie lubi o niej mówić

Film „Wigilijny show” w reżyserii Richarda Donnera od lat jest stałym punktem świątecznego repertuaru. Jednak za kulisami tej komedii rozgrywał się prawdziwy dramat. Murray, wcielający się w rolę Franka Crossa, od pierwszego dnia zdjęć miał problem z odnalezieniem się w świątecznej atmosferze filmu. 

Po zakończeniu zdjęć Bill Murray nie był w stanie nawet rozmawiać o tym filmie. „Kręciliśmy duży, długi, niechlujny film, więc jest mnóstwo materiału, który nawet nie trafił do ostatecznej wersji” – żalił się aktor. „To po prostu nie działało” – dodał. 

Z czasem zapominasz, co było nie tak. To trudne. 

Jego niechęć do projektu była tak silna, że nawet po dłuższym czasie po premierze nie zmienił zdania.

To był dla niego koszmar. Wybitny aktor w 1987 roku zagrał w hicie, o którym wolałby zapomnieć

Współpraca Billa Murraya z reżyserem Richardem Donnerem nie należała do najłatwiejszych. Donner, znany z pracy nad „Zabójczą bronią”, dołączył tym samym do grona filmowców, którzy doświadczyli na własnej skórze, czym jest „murrykonizm”. Atmosfera na planie była napięta, a konflikty często wychodziły poza ramy zawodowe. Mimo to, efekt końcowy – choć daleki od oczekiwań Murraya – sprawił, że widzowie z chęcią oglądali tę szaloną świąteczną produkcję. 

Czytaj dalej: