Rolą babci Wolańskiej z „Kogla-mogla” skradła serca Polaków. Mało kto wie, że walczyła w powstaniu warszawskim

Zanim stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego kina i teatru, Małgorzata Lorentowicz ryzykowała życiem jako sanitariuszka w powstaniu warszawskim. Jej droga od odważnej uczestniczki zrywu narodowego, poprzez szczyty kariery aktorskiej, aż po spokojne życie prywatne, jest równie fascynująca, co jej role na ekranie.
Małgorzata Lorentowicz, fot. PAP/Afa Pixx/Krzysztof Wellman

Od sanitariuszki do gwiazdy kina

Małgorzata Lorentowicz w młodości pod pseudonimem „Duda” walczyła w powstaniu warszawskim.  Należała do zgrupowania „Kryska”. W "Dudzie" kochali się chyba wszyscy chłopcy od "Kryska". Późniejsza znakomita aktorka była dowódcą grupy łączników w naszej kompanii — wspominał w 2017 r. Andrzej Baranowski, ps. "Andrzej", jeden z uczestników powstania, cytowany przez portal Onet.

To właśnie „Duda” wyznaczała nam, gdzie mamy iść z meldunkami. Naszym zadaniem było utrzymanie łączności między dowódcami na Czerniakowie. Wiem, że „Kryska” zawdzięczał jej życie. Mówił mi o tym, gdy spotkaliśmy się już po wojnie — mówił Baranowski w rozmowie z Gazetą Pomorską.

Nigdy nie porzuciła swoich dzieciecych marzeń o aktorstwie. Po wojnie, w 1951 roku, ukończyła studia na PWST w Warszawie, rozpoczynając swoją drogę do stania się legendą polskiej sceny i ekranu.

Debiut sceniczny Małgorzaty Lorentowicz miał miejsce w Teatrze Polskim w Szczecinie, a już w latach 50. przeniosła się do Warszawy, gdzie szybko zyskała uznanie publiczności. Współpracowała z największymi teatrami w stolicy, kreując wspaniałe role.

Małgorzata Lorentowicz, fot. PAP/Afa Pixx/Krzysztof Wellman

Niezapomniana babcia Wolańska z „Kogla-mogla”

Oprócz teatru Małgorzata Lorentowicz błyszczała również w filmie i telewizji, zostawiając po sobie role, które przeszły do historii polskiej kinematografii. Od „Nikodema Dyzmy” przez „Wesele” po kultowe już „Kogel-mogel” i „Galimatias, czyli kogel-mogel II”, gdzie wcieliła się w postać babci Piotrusia. Tę ostatnią rolę pokochały kolejne pokolenia Polaków, a wypowiedzi pani Wolańskiej, takie jak: „Stryjeczny wuj szwagra mego drugiego męża…” czy „Nie ma takiej możliwości, żeby było coś niemożliwe!” na stałe weszły do popkultury.

Zobacz też: „Kogel-mogel” – 13 najlepszych cytatów z kultowej komedii

Życie poza sceną

Małgorzata Lorentowicz była dwukrotnie zamężna. Jej pierwszy wybranek, Lech Lorentowicz reżyserował m.in. dramat wojenny „Znicz olimpijski” i serial „Trzecia granica”. Małżeństwo nie przetrwało, ale aktorka do końca życia pozostała przy jego nazwisku. W 1956 roku poznała drugiego męża, Tadeusza Janczara, podczas prób do spektaklu „Don Cezar de Bazan” w Teatrze Młodej Warszawy. Aktorzy wzięli ślub dwa lata po poznaniu. Janczar cierpiał na chorobę afektywną dwubiegunową. Czterokrotnie próbował popełnić samobójstwo. Zmarł 31 października 1997 roku. Małgorzata Lorentowicz odeszła w 2005 roku, zostawiając po sobie bogatą spuściznę artystyczną i niezatartą pamięć o swojej wyjątkowej osobowości. 

Polecamy: Co się stało z Pawłem Zawadą z "Kogla-mogla"? Przyczyny śmierci Dariusza Siatkowskiego nigdy nie zostały wyjaśnione

Czytaj dalej: