To „najbardziej niedoceniony utwór Genesis”. Choć minęły dekady, ta piosenka do dziś zachwyca

Choć Genesis to zespół, który sprzedał ponad 100 milionów płyt, nie wszystkie ich utwory doczekały się uznania na miarę swojego potencjału. Jednym z takich muzycznych diamentów jest piosenka z albumu „Duke” z 1980 roku – kompozycja, którą połowa zespołu uważa za swoje opus magnum, a która wciąż pozostaje w cieniu największych hitów.
Genesis „Duchess” – ukryty diament, źródło: Shutterstock
  • „Duchess” z albumu „Duke” to utwór, który Tony Banks i Phil Collins uznają za jeden z najlepszych w dorobku Genesis, choć nigdy nie zdobył należnej mu popularności.
  • Piosenka łączy progresywną wrażliwość z nowoczesnymi technologiami.
  • Genesis udowodnili, że można tworzyć ambitną muzykę bez rezygnacji z szerokiego odbioru.
  • Odwiedź stronę główną RMF FM.

Połowa zespołu uważała ten utwór za swoje arcydzieło. Dlaczego piosenka Genesis została zapomniana?

Kiedy Genesis pojawiło się na muzycznej scenie, niewielu wróżyło im sukces. Ich debiutancki album przez pomyłkę trafił nawet do działu muzyki chrześcijańskiej, co niemal przekreśliło ich szanse na zaistnienie. Jednak Peter Gabriel, Tony Banks, Mike Rutherford i reszta ekipy od początku szukali własnej drogi – nie chcieli powielać rockowych schematów, lecz tworzyć muzykę inteligentną, pełną głębi i eksperymentu. 

Zobacz także
Wielki hit Genesis, którego Phil Collins nie potrafił zrozumieć. Był dla niego prawdziwym koszmarem
Phil Collins wyznał, że kultowy utwór Genesis sprawił mu ogromną trudność. Legendarny gwiazdor zdradził, że czuł się niekomfortowo, śpiewając tę piosenkę.

„Duchess” – historia niedocenionego arcydzieła Genesis

Wśród niemal dwustu utworów Genesis, to właśnie „Duchess” z 1980 roku najlepiej oddaje ducha zespołu. „Piosenka, którą zarówno Phil, jak i ja zawsze oceniamy jako być może naszą ulubioną w dorobku Genesis, to ‘Duchess’ z ‘Duke’” – przyznał Tony Banks. „Lubię ją, bo ma prosty tekst – opowiada o wzlocie i upadku gwiazdy rocka. Ale muzycznie to bardzo odważna i progresywna kompozycja, taka bardziej spójna wersja Ziggy’ego Stardusta”.

„Duchess” była także pierwszym utworem Genesis, w którym użyto automatu perkusyjnego. „To pierwszy raz, kiedy użyliśmy maszyny rytmicznej i drum boxa” – wspomina Banks. W czasach, gdy punk promował surowość, a pop eksperymentował z elektroniką, Genesis znaleźli złoty środek, łącząc oba światy.

Między popem a progresją – dlaczego „Duchess” nie stała się hitem?

Genesis nigdy nie bali się eksperymentów, ale nie szukali też łatwych przebojów. „Jest tendencja, by cynicznie patrzeć na popularność, jakby to był synonim tandety. To obraźliwe podejście, obraźliwe wobec publiczności” – mówił Phil Collins. „Duchess” to przykład utworu, który można odbierać powierzchownie, ale uważny słuchacz odkryje w nim niezwykłą atmosferę i głębię.

Tony Banks nie ukrywa, że liczył na większy sukces singla: „Zawsze uważałem, że to mógł być hit. Wydaliśmy go jako singiel, ale nie zaszedł daleko. Dlatego uważam go za bardzo niedoceniony”. Być może przyczyną była jego niejednoznaczność – nie był ani typowym hitem ani surowym manifestem. „To typowe dla Genesis – mamy kilkanaście utworów, które najczęściej lecą w radiu, a te dłuższe, bardziej złożone, są pomijane. Nigdy nie usłyszysz dziś w radiu ‘Supper’s Ready’ czy ‘Blood on the Rooftops’, choć to piękne piosenki” – podkreśla Banks.

Czytaj dalej: