Karol Bielecki w wypadku na boisku stracił oko. „W jednej sekundzie zgasło światło w gałce ocznej”

Karol Bielecki w 2010 roku miał wypadek na boisku. Szczypiornista w wyniku poważnej kontuzji stracił lewe oko. W poruszającej rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem powrócił pamięcią do tych chwil. „W jednej sekundzie jakby zgasło światło w mojej lewej gałce ocznej. No i się już nigdy nie zapaliło” – wyznał.
Karol Bielecki w 2016 roku, źródło: East News
  • W 2010 roku Karol Bielecki doznał poważnej kontuzji podczas meczu towarzyskiego z Chorwacją, w wyniku której stracił lewe oko.
  • Po wypadku sportowiec postanowił wrócić do gry, co udało mu się osiągnąć, kontynuując karierę aż do 2018 roku.
  • W podcaście Grzegorza Krychowiaka Bielecki opowiedział o swoich emocjach i wspomnieniach związanych z wypadkiem.
  • Odwiedź stronę główną RMF FM.

Wypadek Karola Bieleckiego

Karol Bielecki – polski piłkarz ręczny – kilka lat temu miał poważny wypadek. Sportowiec, rozgrywając towarzyski mecz z Chorwacją, został kontuzjowany przez Josipa Valčićia. Przeciwnik przypadkowo skierował kciuk w lewe oko Bieleckiego, co skutkowało pęknięciem gałki ocznej. Reprezentant Polski natychmiast trafił pod opiekę lekarzy, którzy rozpoczęli walkę o jego powrót do zdrowia.

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w czerwcu 2010 roku. Mimo wysiłku specjalistów – w tym także międzynarodowych – oka nie udało się uratować. Po rekonwalescencji piłkarz ręczny powrócił do gry, a zakończenie kariery ogłosił dopiero kilka lat później: w 2018 roku.

Karol Bielecki był gościem w nowym odcinku podcastu Grzegorza Krychowiaka. Podczas rozmowy szczypiornista powrócił pamięcią do chwili wypadku, dzieląc się swoimi przemyśleniami dotyczącymi tamtych wydarzeń.

Karol Bielecki po latach wspomina utratę oka

W podcaście „W stylu Krychowiaka” Karol Bielecki opisał, jak on pamięta sam moment wypadku. Jak do niego doszło?

„Totalnie przez przypadek. No stoję w obronie, próbuję przechwycić podanie zawodnika z Chorwacji, ale gdzieś wszedłem ja czy jego ręka po prostu poleciała. Może palce były za daleko i palec, kciuk trafił w moje lewe oko. Widziałem to myślę, że setki razy i tak naprawdę uważam, że to był czysty przypadek.”

Prowadzący wywiad dopytywał, jakie emocje towarzyszyły sportowcowi tuż po momencie kontuzji:

„(…) Na boisku byłem przekonany, że to gdzieś tam łuk brwiowy, jakieś rozcięcie. Dopiero w szpitalu doszło do mnie, że to jest oko (…). W zasadzie później przekonałem się o tym, że to wszystko, co wypłynęło na rękę, to była część oka (…), siatkówka. Bez siatkówki nie da się odbudować gałki ocznej.”

W jednej sekundzie jakby zgasło światło w mojej lewej gałce ocznej. No i się już nigdy nie zapaliło.

Post on Instagram

Diagnoza lekarzy wywołała u Bieleckiego skrajne emocje. Jak poradził sobie z nagłą zmianą w życiu?

„(…) Kiedy usłyszałem, że nie uda się uratować oka, no to rzeczywiście miałem taki czas, tych parę dni, kiedy byłem przekonany, że nie będę grał w piłkę ręczną więcej. Więc miałem takie rozczarowanie, poczucie niesprawiedliwości. No i później nagle facet, okulista klubowy, gdzieś tam zaczyna mnie namawiać do tego, żebym spróbował na boisko wrócić. Dla siebie: dla własnej psychiki. No i kiedy pojawiło się światełko w tunelu (…), klub stanął za mną (…). Pomyślałem sobie: ‘a gdyby się udało?’ (…). To byłby mój cel numer jeden, czyli zrobić wszystko, żeby móc wrócić. A jeżeli nie wrócę, to żeby nigdy nie mieć do siebie pretensji o to, że zrobiłem za mało (…).”

Całą rozmowę znajdziecie tutaj.

Czytaj dalej: