Nie żyje lider kultowego zespołu. Zmarł po długiej chorobie

Smutna wiadomość obiegła media. Nie żyje charyzmatyczny wokalista i założyciel kultowego zespołu 3 Doors Down. Brad Arnold zmarł w sobotę, 7 lutego. Artysta miał zaledwie 47 lat.
Nie żyje lider kultowego zespołu.

Najważniejsze informacje:

  • Brad Arnold, lider 3 Doors Down, zmarł w wieku 47 lat.
  • Artysta był autorem hitu „Kryptonite” i wielu innych przebojów, które zyskały międzynarodowe uznanie.
  • W maju ubiegłego roku poinformował, że choruje na nowotwór.

Odszedł głos pokolenia. Brad Arnold nie żyje

W sobotę, 7 lutego, świat muzyki stracił jednego z najbardziej rozpoznawalnych wokalistów rockowych ostatnich dekad. Brad Arnold, założyciel i frontman zespołu 3 Doors Down, zmarł w wieku 47 lat. Informację o śmierci artysty przekazał zespół w oficjalnym oświadczeniu na Instagramie: „Z bólem serca dzielimy się wiadomością, że Brad Arnold, założyciel, wokalista i autor piosenek zespołu 3 Doors Down, zmarł w sobotę, 7 lutego w wieku 47 lat. Wraz z ukochaną żoną Jennifer i rodziną u jego boku, odszedł spokojnie, otoczony bliskimi, we śnie po odważnej walce z rakiem”.

Brad Arnold już jako piętnastolatek napisał utwór „Kryptonite”, który stał się jednym z największych hitów. Wśród innych przebojów zespołu znalazły się „When I'm Gone” oraz „Here Without You”, które również były nominowane do prestiżowej nagrody Grammy. Jak podkreślono w pożegnalnym wpisie: „Jego muzyka rozbrzmiewała daleko poza sceną, tworząc chwile bliskości, radości, wiary i wspólnych doświadczeń, które pozostaną żywe długo po zakończeniu jego występów scenicznych”.

Lider 3 Doors Down chorował na nowotwór

W maju ubiegłego roku Brad Arnold poinformował fanów o dramatycznej diagnozie – zdiagnozowano u niego raka nerki w czwartym stadium z przerzutami do płuc. W szczerym nagraniu w mediach społecznościowych mówił: „Cześć wszystkim, tu Brad z zespołu 3 Doors Down. Mam nadzieję, że macie dzisiaj świetny dzień. Mam dla was dzisiaj niezbyt dobre wiadomości. Kilka tygodni temu byłem chory, później trafiłem do szpitala na badania i faktycznie postawiono mi diagnozę – raka nerkowokomórkowego, który dał przerzuty do płuc. I jest to czwarte stadium choroby, co nie jest zbyt dobrą wiadomością”.

Wspomnienie bliskich

Bliscy podkreślają, że Arnold był przede wszystkim oddanym mężem i człowiekiem o wielkim sercu. Jak poinformowano w pożegnalnym wpisie: „Jego dobroć, humor i hojność dotknęły każdego, kto miał szczęście go poznać. Najbliżsi będą pamiętać nie tylko jego talent, ale również ciepło, pokorę, wiarę oraz głęboką miłość do rodziny i przyjaciół. Rodzina jest głęboko wdzięczna za okazywaną miłość i wsparcie w tym trudnym okresie oraz prosi o uszanowanie prywatności”.