Absurdalna dystopia czy gorzka prawda o naszej rzeczywistości? „Nawiedzony toster pani Watterson” w Teatrze Rozrywki

13 marca na Małej Scenie Teatru Rozrywki odbyła się prapremiera spektaklu „Nawiedzony toster pani Watterson”. W dystopijnym świecie, gdzie trauma wojenna spotyka się z korporacyjną rzeczywistością, a duchy zamieszkują domowe sprzęty, twórcy stawiają pytania o granice konformizmu i tożsamości.
„Nawiedzony toster pani Watterson”, Teatr Rozrywki, fot. Artur Wacławek

„Nawiedzony toster pani Watterson” w Teatrze Rozrywki

13 marca na Małej Scenie Teatru Rozrywki odbyła się prapremiera spektaklu „Nawiedzony toster pani Watterson” w reżyserii Dominika Gorbaczyńskiego i z tekstem Małgorzaty Margarity Bieńkowskiej. To przedstawienie, które od pierwszych minut wciąga widza w świat pełen absurdu, dystopii i gorzkiego humoru.

Pani Watterson, w tej roli Izabella Malik, na polu bitwy traci partnerkę, wszystkie kończyny i znaczną część ciała. Dzięki prywatnemu sponsorowi otrzymuje syntetyczne protezy, które okazują się jednak tandetne i dalekie od technologicznych cudów. W zamian za „pomoc” bohaterka musi nieustannie reklamować firmę, nosząc logo korporacji. Jej jedyną pociechą pozostaje toster – oficjalny dar ojczyzny za poniesione straty. Watterson wierzy, że w tym urządzeniu zamieszkał duch jej zmarłej partnerki (Ewa Grysko), z którą przez lata łączyła ją telepatyczna więź. Nawet ten kruchy azyl zostaje jednak zagrożony, gdy w jej mieszkaniu pojawiają się menedżer dobrobytu Rankor (Natan Nogaj) oraz egzorcysta urządzeń Jasio (Magdalena Kawecka), zdecydowani poddać toster rytuałowi oczyszczenia. Wkrótce dołączają do nich także Coach (Inga Chmurzyńska) oraz Pan (Samuel Drobisz).

Świat, który niepokojąco przypomina nasz

Spektakl w reżyserii Dominika Gorbaczyńskiego z niezwykłą precyzją obnaża mechanizmy rządzące typową pracą w korporacji. Powtarzalność zadań, bezrefleksyjne wykonywanie poleceń, język pełen pustych sloganów – to codzienność bohaterów, którzy tracą indywidualność i zamieniają się w trybiki wielkiej maszyny. Przedstawienie balansuje między humorem a gorzką refleksją, zadając widzom pytania o granice konformizmu: jak daleko jesteśmy gotowi się dopasować w imię stabilności i wygody? Czy przystosowanie do systemu to kompromis, czy powolna rezygnacja z własnej tożsamości?

Groteskowa dystopia na scenie

Na scenie pojawiają się wyraziste, choć świadomie przerysowane postaci. Inga Chmurzyńska jako Coach wciela się w gorliwą kapłankę produktywności, dla której najważniejsze jest pełne dostosowanie ludzi do realiów zatrzymanego czasu. Natan Nogaj w roli Rankora z przekonaniem odtwarza korporacyjny typ menedżera – bez reszty oddanego polityce firmy i kolejnym szczeblom kariery, nawet kosztem własnych marzeń. Magdalena Kawecka jako młodszy egzorcysta urządzeń Jasio wnosi do spektaklu sporą dawkę energii i wyróżnia się szczególnie precyzyjną pracą z ciałem. Samuel Drobisz jako Pan, dawne bóstwo opiekuńcze natury, dziś odpowiedzialne za szerzenie paniki, dopełnia galerię osobliwych figur tej rzeczywistości. W centrum pozostaje Izabella Malik jako pani Watterson – weteranka zapomnianej wojny, przekonana, że dusza jej zmarłej partnerki wciąż przemawia do niej z wnętrza tostera, osobliwej nagrody za wzorową służbę i poświęcenie.

Gorzka prawda o przyszłości 

Całość utrzymana jest w wyraźnie groteskowej tonacji. Wojenne traumy sąsiadują tutaj z tandetnymi syntetycznymi protezami, duch zmarłej partnerki zamieszkuje w tosterze, a korporacyjne slogany i rytuały samorozwoju urastają do rangi kultu produktywności i systemu wierzeń. Dzięki temu „Nawiedzony toster pani Watterson” pokazuje świat, który wydaje się absurdalny, choć w gruncie rzeczy niepokojąco bliski naszemu.

„Nawiedzony toster pani Watterson” to propozycja dla tych, którzy lubią teatr nieoczywisty: pełen absurdu, wyrazistych postaci, a przy tym zadający pytania o sprawy zaskakująco uniwersalne. Aktorzy z niezwykłą swobodą odnajdują się w groteskowej konwencji spektaklu, a świat przedstawiony prowokuje do myślenia.