Ralph Kaminski na Eurowizji? „Piosenka jest w szufladzie”
Ralph Kaminski świętuje właśnie premierę swojego piątego albumu w karierze. O krążku zatytułowanym „GÓRA”, ale też o przemyśleniach ze swojej dziesięcioletniej kariery rozmawiał z Filipem Borowiakiem z „Wirtualnej Polski”. Nie zabrakło też tematu Eurowizji – nazwisko wokalisty często przewija się w dyskusjach o osobach, które mogłyby odnieść sukces reprezentując nasz kraj w konkursie.
Wyznanie artysty może zaskoczyć. Kaminski wyjawił, że ma już gotowy utwór, z którym chciałby zgłosić się do krajowych preselekcji:
Piosenka jest schowana w szufladzie. Tak naprawdę jest w połowie nagrana. Kocham ten utwór, ale został w szufladzie na razie.
Wokalista swoją decyzję tłumaczył przede wszystkim premierą nowej płyty, której chciał poświęcić całą energię: „zabrałbym życie temu albumowi tematem Eurowizji. Taka muzyka potrzebuje czasu, żeby dotrzeć do słuchaczy. A Eurowizja to jest osobny byt”.
„Nie czułem, że chcę w tym roku uczestniczyć”
W wywiadzie wspomniano o Mery Spolsky, która wskazała Ralpha Kaminskiego jako najlepszego kandydata na reprezentanta Polski na Eurowizji. Przypomnijmy, że artystka sama zgłaszała się do preselekcji, jednak postanowiła wycofać się z uwagi na kontrowersje polityczne wokół udziału Izraela.
Kaminski postanowił jednak w tym roku w ogóle nie zgłaszać swojego utworu:
Wiadomo, co tam się dzieje, te niesnaski polityczne, kontrowersje, takie bagienko… ja nie czułem, że chcę w tym roku w tym uczestniczyć.
Wokalista ocenił też format tegorocznych preselekcji, które – w przeciwieństwie do ubiegłych lat – nie były zrealizowane na żywo:
- Szkoda, że nie było publiczności, bo to bardzo nam artystom pomaga. Oni mieli podwójnie trudne zadanie, nie wiem z czego to wynikało, pewnie z jakichś budżetowych sytuacji. Programy na żywo są dużo droższe. Najważniejsze: publiczność sama zadecydowała. Tak powinno być zawsze.
Ralph Kaminski nie mówi „nie”
Wyznanie Kaminskiego mogło nieco zasmucić jego fanów, którzy z chęcią zobaczyliby go na Eurowizji. Wokalista podkreślił jednak, że nie zamierza definitywnie odcinać się od tematu konkursu. W rozmowie przyznał, że tak ogromna scena to wielkie wyzwanie, a takich lubi się podejmować:
Będę obserwował to, co się dzieje z tym konkursem. Nie będę mówił „nigdy”. Ja bardzo lubię wyzwania, na pewno stanięcie na największej scenie świata jest wyzwaniem.
Na koniec życzył Alicji Szemplińskiej jak najwyższego wyniku w 70. Konkursie Piosenki Eurowizji w Wiedniu, w którym zaprezentuje się z piosenką „Pray”.

