- Doda tłumaczy, dlaczego według niej artyści tacy jak Podsiadło czy sanah zapełniają stadiony – to efekt rzadkich koncertów i odpowiedniej strategii menadżerskiej.
- Podkreśla, że polscy artyści grający regularnie na lokalnych wydarzeniach nie mają szans na podobną ekskluzywność i budżety, co gwiazdy dużych scen.
- Opowiada o własnej decyzji wycofania się z regularnych koncertów i o tym, jak wpłynęło to na jej pozycję i zarobki.
Kto zapełnia stadiony?
W najnowszym odcinku podcastu Grzegorza Krychowiaka „W stylu Krychowiaka” w RMF FM, Doda otwarcie mówi o realiach polskiej sceny muzycznej. Artystka podkreśla, że zapełnianie stadionów przez takich wykonawców jak Dawid Podsiadło czy sanah to efekt rzadkości ich występów.
Ci artyści, którzy wypełniają stadiony, wypełniają je dlatego, ponieważ nie grają koncertów na co dzień. Gdyby grali koncerty na co dzień, podejrzewam, że nie wypełniliby tych stadionów. To jest prosta zasada.
– tłumaczy Doda.
Jej zdaniem, polscy artyści, którzy regularnie występują na lokalnych wydarzeniach nie mają szans na podobną ekskluzywność.
Czy liczba hitów ma znaczenie?
Doda stanowczo podkreśla, że ilość przebojów czy długość kariery nie zawsze przekłada się na frekwencję na stadionach.
Naprawdę uważasz, że na przykład Perfect czy Maryla Rodowicz, która ma sto razy więcej hitów, nie zapełniłaby Narodowego? Nie zapełniłaby go. Ale czy to świadczy o tym, że jest mniej utalentowana? Nie. Czy to znaczy, że ma mniej hitów? Nie.
- wyjaśnia.
Jej zdaniem, kluczowa jest polityka koncertowa i menadżerska.
Oni mają co miesiąc pieniądze, a na przykład taki Podsiadło ma raz w roku czy raz na dwa lata z dziesięć baniek, a ta ma zdywersyfikowane, podzielone na miesiące.
– tłumaczy Doda w rozmowie z Krychowiakiem, wskazując na różnice w podejściu do występów i zarobków.

Menadżerowie, wytwórnie i kulisy sukcesu
W rozmowie pojawia się również temat wpływu menadżerów i wytwórni na sukces artystów. Doda zauważa, że zarówno Podsiadło, jak i sanah mają za sobą menadżerów będących szefami dużych wytwórni muzycznych.
To tak, jakby twoim menadżerem był sam właściciel Realu Madryt. Miałbyś wszystko, co najlepsze, miałbyś najlepszych sponsorów, miałbyś dojście do wszystkich dystrybucji swojego talentu.
– zwróciła się do Krychowiaka.
Podkreśla, że dla wielu artystów bez takiego zaplecza droga do wielkich scen jest znacznie trudniejsza. – Ciężej jest nam, innym artystom, więc nie można składać od razu, nie znając kuluarów i fundamentów, na czym niektóre kariery stoją – mówi.
W szczerej rozmowie Doda dzieli się także własnym doświadczeniem. Przez dwadzieścia lat regularnie grała koncerty, często na lokalnych wydarzeniach.
Czwartek, piątek, sobota, niedziela, non stop. I w pewnym momencie uznałam, że nie gram. Koniec. Nie będę grała więcej koncertów. Świadomie, intencjonalnie zrezygnowałam z mojego, moich pieniędzy na życie tylko dlatego, ponieważ zaczęło mnie to tak męczyć.
– wspomina.
Decyzja o wycofaniu się z regularnych koncertów okazała się przełomowa. – Wszyscy mi mówili (...) zatęsknisz. Pierwszy miesiąc nie tęsknię. Pierwszy rok nie tęsknię. Drugi rok nie tęsknię. Mija już sześć lat. Siedem. Nie tęsknię – mówi Doda.
Wycofanie się z rynku koncertowego przyniosło nieoczekiwane efekty finansowe. – Te same miasta, ci sami organizatorzy, którzy dawali mi tyle, ile dają za koncerty teraz tym artystom. Czyli to są pieniądze rzędu siedemdziesiąt, sześćdziesiąt tysięcy, maksymalnie osiemdziesiąt za sztukę. Gdzie pamiętaj, że mamy jeszcze tancerzy i muzyków do wykarmienia co koncert. No niektórzy na przykład czterdzieści tysięcy. Ci sami ludzie, jak się wycofałam i przestałam całkowicie grać koncerty, zaczęli mi dawać trzysta, dwieście pięćdziesiąt. Ja mówię, ale ja nie gram, to chociaż za piętnaście minut. I doszło do tego, że im bardziej jesteś przysłowiowo ekskluzywny i ciebie nie ma i siebie zabierasz, to nagle okazuje się, że te budżety są. I ja teraz gram piętnaście, dwadzieścia minut, dwa, trzy razy w roku za ćwierć miliona – zdradza artystka.
Recepta na sukces? Ekskluzywność i strategia
Doda podsumowuje, że kluczem do sukcesu na wielkich scenach jest nie tylko talent, ale także odpowiednia strategia koncertowa i menadżerska.
Uważam, że gdyby ci nasi artyści, którzy są grani taki Oskar Cyms, Dawid Kwiatkowski, którzy są grani w radiach, przestali całkowicie grać koncerty, tak jak Podsiadło, oni też by zapełnili stadion, bo był ich niedosyt, bo by fani wiedzieli, że to jest ten jeden, jedyny moment, żeby tylko ich zobaczyć.
– podkreśla.
Zobacz całą rozmowę Grzegorza Krychowiaka z Dodą:
