Agata Kulesza: kariera i najważniejsze filmy
Agata Kulesza to jedna z najwybitniejszych polskich aktorek teatralnych i filmowych. Kobieta ukończyła z wyróżnieniem warszawską Akademię Teatralną, a rozpoznawalność przyniósł jej udział w serialach „Pensjonat pod Różą” oraz „Hela w opałach”. Do jej najważniejszych produkcji w karierze należą nagrodzona Oscarem „Ida” Pawła Pawlikowskiego oraz „Róża” Wojciecha Smarzowskiego. Ostatnio mogliśmy oglądać ją w filmie „Dom dobry” oraz serialu „Ołowiane dzieci”. W przyszłym roku premierę będzie mieć „Lalka” Macieja Kawalskiego, w której zagra panią Meliton. Aktorka udzielała się także w dubbingu – jej głos mogliśmy usłyszeć m.in. w polskiej wersji „WandaVision” czy „Coco”.
W minionych latach Kulesza wielokrotnie była nominowana do Orłów – udało się jej wygrać cztery statuetki. Zwyciężyła także w ósmej edycji programu „Taniec z gwiazdami”.
Agata Kulesza: „To wszystko jest takie popękane”
W rozmowie z Mariuszem Szczygłem przeprowadzonej w ramach cyklu TVP Info aktorka wróciła pamięcią do 2016 roku, kiedy to otrzymała Orła za najlepszą kobiecą rolę drugoplanową w „Jestem mordercą”. Przed galą kobieta spotkała się z pozostałymi nominowanymi i swoimi koleżankami – Agatą Buzek oraz Izabelą Kuną – i wspólnie z nimi napisała przemowę, którą na scenie miała wygłosić zwyciężczyni.
Jeszcze wtedy nie było takich podziałów, jakie są teraz. Myśmy chyba nie przypuszczały, że możemy się aż tak bardzo nie lubić, ale zaczynało tam takie pęknięcie powstawać. Chciałyśmy pokazać, że można być różnym, można konkurować ze sobą, ale się lubić, szanować i uznawać. To wydawało mi się ważne – wyjaśniła tę sytuację.
Jej występ w „Odysei” przyćmił Toma Hollanda? To ta aktorka zachwyciła widzów! „Zasługuje na Oscara”
W dalszej części przyznała, że to wszystko jest już jednak mocno popękane i odniosła się do polskiej polityki. Jej zdaniem dobrym pomysłem byłoby wprowadzenie obowiązkowych zajęć chóru dla naszych posłów – pomimo różnych głosów wszyscy musieliby się połączyć, aby wspólnie zaśpiewać utwór. To mogłoby pomóc budować komunikację w krajowej polityce.
To wszystko jest takie popękane, że na przykład naszym posłom bym kazała, naprawdę kazała, godzinę chóru mieć obowiązkowego przed wejściem do Sejmu. Soprany, alty, tenory, basy. Mają różne piosenki, różne głosy, ale muszą zaśpiewać jedną piosenkę. Obowiązkowo normalnie godzina chóru z dobrym dyrygentem. Mają postawić wspólny akord, który stroi – wytłumaczyła.
Post on Instagram
