Niemiecki influencer odwiedził Polskę
Simon Both, znany w sieci jako Streichbruder, zyskał popularność dzięki nietypowym i kontrowersyjnym filmikom. Jego specjalnością jest głośne puszczanie muzyki – m.in. utworu "Sigma Boy" – w zatłoczonych miejscach oraz akrobatyczne popisy, takie jak salta w tył. Do tej pory influencer odwiedzał różne kraje, gdzie swoimi wybrykami wzbudzał mieszane uczucia. W końcu zawitał do Polski, a nagrania z warszawskiego metra, na których zaczepia przypadkowych ludzi i zakłóca spokój, szybko obiegły internet
Kontrowersje i krytyka
W sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy dotyczących zachowania Streichbrudera. Niektórzy internauci uważają jego filmiki za zabawne i nieszkodliwe, inni jednak wyrażają oburzenie. Wśród opinii można przeczytać:
Ludzie w Warszawie przyzwyczajeni są,
Wynocha,
Nikt już nie może wytrzymać z tym irytującym gościem.
Na nagraniach widać, że nie wszyscy zaczepiani przez influencera ludzie są chętni na takie interakcje. Część z nich w irytacji odwraca głowę lub odchodzi.
Mandat za zakłócanie porządku?
Na temat wybryków influencera wypowiedział się także Marcin Kruszewski, znany jako Prawo Marcina. Ekspert przypomniał, że w Polsce za zakłócanie porządku publicznego hałasem grozi mandat w wysokości od 100 do 500 zł. Jak podkreślił, nawet jeśli w innych krajach Simon Both był bezkarny, w Polsce prawo jest jasne – takie zachowanie to wykroczenie.
Czy grozi mu los Crawly'ego?
Warto przypomnieć sytuację z 2024 roku, kiedy to ukraiński influencer Crawly, znany z podobnych wybryków, został zatrzymany i deportowany z Polski, a także otrzymał dziesięcioletni zakaz wjazdu do strefy Schengen. Również ostatnio inny twórca z Ukrainy otrzymał zakaz wjazdu do Polski po tym, jak ruszył samochodem nad Morskie Oko. Czy Streichbrudera spotka taki sam los? Czas pokaże, jak służby i mieszkańcy zareagują na jego obecność.
Post on Instagram
