Małgorzata Rozenek-Majdan odeszła z „Dzień dobry TVN”
Małgorzata Rozenek-Majdan nie kryła, że dołączenie do grona prowadzących „Dzień Dobry TVN” było jej wielkim marzeniem. W 2022 roku zasiadła na kanapie śniadaniówki u boku Krzysztofa Skórzyńskiego, by przez kolejne miesiące prowadzić rozmowy z gośćmi i poruszać tematy bliskie milionom widzów. Jednak już po roku rozstała się z programem, co – jak sama przyznała w podcaście „Matcha Talks” – było dla niej wyjątkowo bolesnym doświadczeniem.
- Dzień Dobry TVN. To był naprawdę... Jedziesz autostradą w super furze, cieszysz się, bo wreszcie jesteś na tej autostradzie, na której chcesz być całe życie, dobijasz gaz i nagle wpadasz w poślizg. I wszystko się dzieje wokół ciebie nie tak, jak powinno – wizualizowałaś ten moment, marzyłaś o tym momencie, każdą decyzję, którą podejmowałaś na przestrzeni lat, podejmowałaś z myślą o tym. I mierzysz się z takim poczuciem: „I to tyle? To jest to, o czym marzyłam?”. Nagle wpadasz w ten poślizg... i tu się zaczyna.
Dlaczego Małgorzata Rozenek-Majdan nie prowadzi już „Dzień dobry TVN”?
Rozenek-Majdannie ukrywała, że nie sprostała własnym oczekiwaniom. Każdy odcinek programu kończył się dla niej falą krytycznych komentarzy, a ona sama nie potrafiła odnaleźć się w nowej roli.
Ja siebie potwornie rozczarowałam. Nie mogłam złapać rytmu, nie mogłam wejść, ja bardzo dobrze czytam media i wiedziałam, że jak nie uda się zatrzymać tego hejtu po pewnym etapie, to my już go nie zatrzymamy, ja to wiedziałam.
Mimo wsparcia ze strony redakcji i programowego partnera, Rozenek-Majdan nie była w stanie przestać krytykować samej siebie. - Czujesz, że jedziesz na ścianę, zbliża się coraz szybciej i tak naprawdę niewiele możesz z tym zrobić. Nie podobało mi się nic, co tam robiłam. Ludzie jeszcze często próbują mnie pocieszać na zasadzie: „Boże, nie wiem, dlaczego to się tak skończyło. Przecież tak sobie dobrze radziłaś”. Ja sobie wtedy myślę, nie, najgorzej jest próbować mnie pocieszyć kłamstwem. Nic mi się w sobie tam nie podobało.
Rozenek-Majdan o powodach odejścia z „Dzień dobry TVN”
Prezenterka przyznała, że choć była przygotowana, zabrakło jej „iskry”, która zawsze była jej znakiem rozpoznawczym.
Nie miałam tej naturalnej swobody, nie miałam tej iskry. Całe moje życie chronię swoją iskrę, udaje mi się to robić, to dla mnie istotne. (...) Wtedy miałam poczucie, że nie ma tam mojej iskry. Wszystko, moje oczekiwania wobec samej siebie, moja presja, którą sama na sobie położyłam.
Odejście z „Dzień Dobry TVN” stało się dla niej ważną lekcją. - Nie mogłam nikogo obwiniać za to, tylko samą siebie. Ja się po prostu niewiarygodnie w*******m na siebie. Ja jestem typem, który nie da sobie pomóc. Może ta lekcja jest o tym, że nie wszystko w życiu wychodzi - podsumowała.

