Michał Szpak zajął na Eurowizji w 2016 roku ósme miejsce
Ósme miejsce, jakie Michał Szpak osiągnął na Eurowizji w 2016 roku z „Color of Your Life”, jest jednym z trzech najlepszych w historii startów Polski w konkursie – po drugiej Edycie Górniak i siódmym Ich Troje. Jednocześnie pozostaje najlepszym polskim eurowizyjnym wynikiem od dekady. Wielu fanów artysty jest przekonanych, że jego powrót na Eurowizję zapewniłby rodakom kolejny powód do dumy.
Sam Michał Szpak także nie ukrywa, że już dłuższy czas temu zaczął myśleć o ponownym udziale. W nowym wywiadzie dla Plejady potwierdził ujawnioną wcześniej w RMF FM informację, że jego nowy singiel „Fire” powstał właśnie z myślą o Eurowizji. Kogoś, kto pomoże mu przygotować piosenkę na konkurs, zaczął szukać już w 2024 roku. Wtedy też po raz pierwszy współpracował z amerykańskimi twórcami.
„Dostałem długą listę gotowych utworów do wyboru. Najpierw zdecydowałem się na numer stworzony przez Karen – producentkę, która ma polskie korzenie. Gdy dowiedziała się, że szukam piosenki na Eurowizję, bardzo się ucieszyła. Przyznała, że jej polska rodzina marzy o tym, żebym reprezentował Polskę ze stworzonym przez nią numerem” – zdradził, kontynuując:
„Później dostałem kontakt do Josha Ramsaya. On stwierdził, że na tyle podoba mu się mój profil artystyczny, że zamiast wyjmować coś z szuflady, chce napisać piosenkę specjalnie dla mnie. Stwierdził, że uwielbia pracować z freakami, bo sam jest freakiem”. Dodał, że początkowo przeraził się piosenką „Fire”, uznając wykonanie jej na żywo za „karkołomnie wyzwanie”.
Michał Szpak jest gotowy do powrotu. „To się wydarzy”
Ostatecznie artysta zrezygnował ze zgłoszenia „Fire” na Eurowizję, mimo że wiele osób go do tego namawiało. Nie ukrywa, że jego decyzja była sprzeciwem wobec tego, co dzieje się w Strefie Gazy. „To była moja decyzja i nie była przypadkowa. Wiele osób namawiało mnie na powrót na Eurowizji. Czułem, że muzycznie to mógłby być mocny moment. Ale jednocześnie w środku miałem coraz większy opór” – podkreślił.
Michał Szpak jest jednak przekonany, że w końcu przyjdzie moment, w którym ponownie stanie na eurowizyjnej scenie. Po raz kolejny potwierdził, że to jego marzenie i tylko czeka na właściwy czas:
„Jestem pewien, że to się wydarzy. Tylko nie wiem kiedy. Jeśli sytuacja się zmieni i nadejdzie odpowiedni moment, z przyjemnością to zrobię. Mimo że nie dałem szansy piosence „Fire”, by zaistniała na eurowizyjnej scenie, to i tak cieszy mnie to, co się z nią teraz dzieje. Gdy usłyszałem ją na antenie RMF FM, bardzo się wzruszyłem. (…) To mój pierwszy singiel, który grany jest przez rozgłośnie radiowe”. Pytany przez Plejadę o to, czy nie boi się, że wypadnie gorzej niż w 2016 roku, mówi wprost:
Wiadomo, że się boję. To byłaby konfrontacja z samym sobą i swoim ego. Ale czy coś się stanie, jeśli wypadnę gorzej? Nie. Chcę doznawać, doświadczać i sprawdzać siebie. Eurowizja to przeżycie, którego nie można porównać z niczym innym.
