Złe wieści dla fanów ubrań z Zary i Primarka. Logistyczny paraliż gigantów mody

Nowe kolekcje popularnych sieciówek, takich jak ZARA czy Primark, mogą pojawić się w sklepach znacznie później niż zwykle. Wszystko przez poważne zakłócenia w transporcie lotniczym z Azji, wywołane konfliktem na Bliskim Wschodzie. Ubrania przeznaczone dla największych marek utknęły na lotniskach w Bangladeszu i Indiach, a koszty frachtu szybują w górę.
fot. Shutterstock

  • Najważniejsze informacje:

    • Transporty ubrań dla Zary, Primarka i innych globalnych marek utknęły na lotniskach w Azji przez odwołane loty spowodowane konfliktem na Bliskim Wschodzie.
    • Koszty frachtu lotniczego gwałtownie wzrosły, a producenci szukają alternatywnych, często droższych tras transportu.
    • Zakłócenia w logistyce mogą wpłynąć na dostępność nowych kolekcji w sklepach na całym świecie.

    ZARA i Primark nie dolecą na czas. Ubrania utknęły na lotniskach – co dalej z nowymi kolekcjami? 

    W ostatnich dniach świat mody żyje jednym tematem – poważnymi problemami logistycznymi, które dotknęły największych graczy rynku odzieżowego. Transporty ubrań przeznaczonych dla takich marek jak ZARA, Primark, M&S czy Next utknęły na lotniskach w Bangladeszu i Indiach. Wszystko przez konflikt na Bliskim Wschodzie, który zmusił linie lotnicze – w tym Emirates i Qatar Airways – do odwołania wielu lotów cargo.

    Konflikt na Bliskim Wschodzie paraliżuje logistykę

    Jak podkreślają przedstawiciele branży, znaczna część transportów miała trafić do Europy przez Dubaj. Jednak wstrzymanie operacji na tamtejszym lotnisku całkowicie zablokowało możliwość przewozu towarów. Shovon Islam, dyrektor zarządzający Sparrow Group – firmy produkującej odzież dla Inditexu (właściciela Zary), M&S, Next i Primarka – nie kryje niepokoju:

    „Część naszych transportów odzieży utknęła obecnie na lotnisku w Dhace. Towary miały zostać przetransportowane do Wielkiej Brytanii przez Dubaj, jednak po wstrzymaniu operacji na tamtejszym lotnisku znaleźliśmy się w bardzo trudnej sytuacji. Szukamy alternatywnych tras transportu, ale żadna z nich nie jest ani prosta, ani opłacalna”

    – mówi Islam cytowany przez portal Dla Handlu.

    Azja – serce światowej produkcji odzieży

    Bangladesz, Indie i Pakistan to jedne z najważniejszych centrów produkcji odzieży na świecie. To właśnie tam powstaje ogromna część ubrań, które później trafiają do sklepów największych marek fast fashion. Od T-shirtów, przez sukienki, aż po jeansy – Azja zaopatruje Europę i świat w modne kolekcje.

    Zakłócenia w transporcie z tych krajów mogą więc mieć ogromny wpływ na globalne dostawy odzieży. Z raportu Inditexu wynika, że koncern współpracuje z setkami fabryk w regionie, a każda przerwa w łańcuchu dostaw oznacza opóźnienia na sklepowych półkach.

    Koszty frachtu szybują 

    Odwołane loty sprawiły, że dostępna przestrzeń transportowa gwałtownie się skurczyła. Producenci alarmują, że ceny frachtu lotniczego nawet się podwoiły. „Cała dostępna pojemność transportowa jest teraz zajęta, dlatego ceny rosną” – tłumaczy Alexander Nathani z firmy Kira Leder, produkującej m.in. kurtki skórzane dla Inditexu.

    Eksperci ostrzegają, że jeśli sytuacja się nie poprawi, zakłócenia mogą objąć również transport morski. Wstrzymanie lotów cargo już teraz powoduje opóźnienia, a jeśli zamknięta zostanie także Cieśnina Ormuz – kluczowy szlak żeglugowy – koszty transportu morskiego mogą wzrosnąć równie gwałtownie.

    Co na to sieciówki?

    Sieci handlowe, takie jak Primark, H&M czy Marks & Spencer, podkreślają, że większość ich dostaw i tak trafia do Europy drogą morską. Jednak nawet one nie są całkowicie odporne na obecne zakłócenia. Firma Next nie odpowiedziała na pytania agencji Reuters w tej sprawie.

    Mohammad Hatem, prezes Bangladesh Knitwear Manufacturers and Exporters Association, nie ukrywa obaw: „Wstrzymanie lotów cargo spowodowane zamknięciem przestrzeni powietrznej nad Bliskim Wschodem już teraz zakłóca transport lotniczy. Jeśli zamknięta pozostanie również Cieśnina Ormuz, koszty transportu morskiego także mogą znacząco wzrosnąć”.

    Co to oznacza dla klientów?

    Klienci popularnych sieciówek muszą uzbroić się w cierpliwość. Nowe kolekcje mogą pojawić się w sklepach z opóźnieniem, a niektóre modele mogą być trudniej dostępne. Wzrost kosztów transportu może również przełożyć się na wyższe ceny ubrań w przyszłości.

    Sytuacja jest dynamiczna, a branża mody z niepokojem obserwuje rozwój wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Jedno jest pewne – globalny łańcuch dostaw odzieży jest dziś bardziej kruchy niż kiedykolwiek.

    źródło: dlahandlu.pl 

    Czytaj dalej: