Polskie Malediwy wyparowały, dosłownie i w przenośni
Jeszcze niedawno Park Gródek w Jaworznie zachwycał turystów niespotykaną w Polsce scenerią – lazurowa woda, wysokie klify i malowniczo wijące się drewniane kładki sprawiały, że miejsce to zyskało miano „polskich Malediwów”. Jednak na początku sierpnia 2026 r. odwiedzających powitał zupełnie inny widok: w wielu miejscach poziom wody gwałtownie się obniżył, a fragmenty dna stały się widoczne gołym okiem.

Zmiany te szczególnie rzucają się w oczy w okolicy charakterystycznej kładki, która teraz prowadzi przez suchy, porośnięty trawą teren. Dla wielu osób, które pamiętają to miejsce z poprzednich sezonów, to spore zaskoczenie.

Specjaliści uspokajają, że wahania poziomu wody w Parku Gródek to zjawisko naturalne, uzależnione przede wszystkim od ilości opadów, temperatury oraz stanu wód gruntowych. Tegoroczna zima i wiosna przyniosły mniej opadów niż zwykle, co przełożyło się na niższy poziom wód. Dodatkowo, wysokie temperatury przyspieszyły parowanie, a brak dopływu wody z rzek czy strumieni sprawił, że zbiorniki zaczęły wysychać.

Eksperci podkreślają, że obecne zmiany nie oznaczają końca „polskich Malediwów”. Wraz z nadejściem okresu większych opadów, dno zbiorników ponownie może zniknąć pod taflą turkusowej wody.
Jak powstały polskie Malediwy?
Teren Parku Gródek przez dziesięciolecia służył przemysłowi wydobywczemu. W 1997 r., po zamknięciu zakładów i odcięciu dopływu energii, kamieniołom dolomitu został zalany wodą. Tak powstały dwa charakterystyczne zbiorniki otoczone stromymi skałami. Z czasem miejsce przeszło rewitalizację, a przyroda sama zaczęła przejmować dawną, zdegradowaną przestrzeń.

W ostatnich latach Park Gródek stał się prawdziwym hitem wśród turystów – przyciągał nie tylko mieszkańców regionu, ale i gości z całej Polski. Drewniane pomosty, punkty widokowe i wyjątkowy krajobraz sprawiły, że miejsce to trafiło na listę najciekawszych atrakcji przyrodniczych w kraju.
Źródło: Onet, Interia

