Modelka poszła w pokazie Victoria's Secret 6 tygodni po porodzie. Położna komentuje: „W świat idzie szkodliwy przekaz”

Pojawienie się Barbary Sprouse na wybiegu minionego Victoria's Secret Fashion Show 2026 na nowo otworzyło dyskusję o tym, w jaki sposób w sieci prezentowane jest macierzyństwo i życie młodych mam. Modelka wzięła udział w pokazie kilka tygodni po urodzeniu dziecka, co, zdaniem niektórych, będzie teraz wywoływać falę porównań u mam, które oglądają Sprouse w sieci. O wizerunku macierzyństwa na Instagramie i tym, jak mamy-influencerki wpływają na myślenie kobiet, opowiedziała położna Ewa Kwiecińska.
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF FM? dodaj w Google
Barbara Spruse (fot. East News) wywołała w sieci dyskusję o macierzyństwie, źródło: Shutterstock
  • ● Barbara Sprouse wystąpiła na Victoria's Secret Fashion Show 2026 zaledwie sześć tygodni po urodzeniu dziecka.
  • ● To wywołało mieszane reakcje – zachwyt fanów, ale też krytykę dotyczącą presji na młode mamy i porównań sylwetek po porodzie.
  • ● Położna Ewa Kwiecińska zwraca uwagę, że w mediach społecznościowych macierzyństwo jest przedstawiane skrajnie – albo idealizowane, albo wyłącznie ukazujące trudności.
  • ● Odwiedź stronę główną RMF FM.

Victoria's Secret Fashion Show 2026

Za nami tegoroczny pokaz Victoria’s Secret, który jak zawsze wzbudził duży szum w mediach. Tym razem mówiło się przede wszystkim o dwóch rzeczach. Pierwsza z nich związana była z powrotem tzw. Fantasy Bra – słynny biustonosz ostatni raz pojawił się na wybiegu w 2018 roku,  a jego cechą charakterystyczną jest to, że… wysadzono go diamentami. Na wybiegu pojawiła się w nim Kylie Jenner – i to wzbudziło kontrowersje, ponieważ zdaniem wielu osób kobieta nie zasłużyła na to, aby być tą osobą, która założy Fantasy Bra. Inną kwestią było natomiast zaangażowanie do pokazu Barbary Sprouse (Palvin), która zaledwie sześć tygodni wcześniej urodziła dziecko. 

Post on Instagram

Barbara Sprouse na pokazie Victoria's Secret

Pojawienie się Barbary z jednej strony wywołało zachwyt – to jeden z najpopularniejszych i najbardziej lubianych Aniołków. Fanki cieszą się więc, że modelka pojawiła się na wybiegu i zaprezentowała się rewelacyjnie. Z drugiej – wiele osób uważa, że angaż kobiety w takim momencie to przesada. Argumenty są różne, bo część osób widzi tu problem z zostawieniem dziecka, ponieważ mama musi pracować, a innym nie podoba się, że teraz kobiety po porodzie będą porównywać swoje sylwetki (które szczególnie w tym okresie jeszcze się zmieniają) do Sprouse. 

Post on Instagram
Post on Instagram

Położna komentuje: „Każda historia jest inna”

Do tematu tego, jak macierzyństwo prezentowane jest w internecie, odniosła się położna z piętnastoletnim stażem i pielęgniarka – Ewa Kwiecińska. Zwróciła ona uwagę na to, że młode mamy naprawdę porównują swoje życie do tego, które widzą na Instagramie. „Skoro inni pokazują, że jest pięknie, to znaczy, że jestem złą matką” – takie zdania słyszę regularnie od młodych mam, które czują zagubienie, poczucie winy i frustrację, że pierwsze dni, tygodnie, a nawet miesiące po porodzie nie są idealne – mówi. 

W świat idzie szkodliwy przekaz, który wywołuje poczucie winy, a nawet stany depresyjne u początkujących matek, które w social media widziały inne macierzyństwo niż to, którego doświadczają na własnej skórze. Widzę te kontrasty każdego dnia – najpierw na oddziale, a potem w telefonie.

Kwiecińska zauważa, że teraz w mediach społecznościowych temat macierzyństwa poruszany jest tylko dwutorowo. 

Albo pokazuje się wyłącznie stronę trudną – wkładki poporodowe, rany po cesarskim cięciu, albo wyłącznie tę wyretuszowaną: uśmiechniętą mamę, płaski brzuch, pełny makijaż. Kobiety, które po raz pierwszy zostają mamami spodziewają się, że życie z noworodkiem jest takie jak u celebrytek z Instagrama. Nie zdają sobie sprawy, że tam na zapleczu odgrywa się zupełnie inna historia. Każde skrajne przedstawienie macierzyństwa zaburza prawdę. Dlatego w pierwszych dniach po pojawieniu się pierwszego dziecka rodzi zagubienie. 

Patrząc na to, jak (pozornie) idealne jest życie influencerek, szczególnie w okresie ciąży, wiele ciężarnych ma popadać w zazdrość na zasadzie „ona nie ma obrzęków, a ja się męczę”. Kwiecińska twierdzi, że jesteśmy już w momencie, gdy Instagram traktowany jest niczym wyrocznia.

Nie chodzi o to, żeby rezygnować z social mediów, tylko żeby pamiętać, że żadne pojedyncze konto nie pokazuje całej prawdy. Każda historia jest inna i dopiero z wielu takich historii, nie z jednej, można sobie ułożyć realny obraz – podsumowuje specjalistka.

Czytaj dalej: