Victoria's Secret Fashion Show 2026
Za nami tegoroczny pokaz Victoria’s Secret, który jak zawsze wzbudził duży szum w mediach. Tym razem mówiło się przede wszystkim o dwóch rzeczach. Pierwsza z nich związana była z powrotem tzw. Fantasy Bra – słynny biustonosz ostatni raz pojawił się na wybiegu w 2018 roku, a jego cechą charakterystyczną jest to, że… wysadzono go diamentami. Na wybiegu pojawiła się w nim Kylie Jenner – i to wzbudziło kontrowersje, ponieważ zdaniem wielu osób kobieta nie zasłużyła na to, aby być tą osobą, która założy Fantasy Bra. Inną kwestią było natomiast zaangażowanie do pokazu Barbary Sprouse (Palvin), która zaledwie sześć tygodni wcześniej urodziła dziecko.
Post on Instagram
Barbara Sprouse na pokazie Victoria's Secret
Pojawienie się Barbary z jednej strony wywołało zachwyt – to jeden z najpopularniejszych i najbardziej lubianych Aniołków. Fanki cieszą się więc, że modelka pojawiła się na wybiegu i zaprezentowała się rewelacyjnie. Z drugiej – wiele osób uważa, że angaż kobiety w takim momencie to przesada. Argumenty są różne, bo część osób widzi tu problem z zostawieniem dziecka, ponieważ mama musi pracować, a innym nie podoba się, że teraz kobiety po porodzie będą porównywać swoje sylwetki (które szczególnie w tym okresie jeszcze się zmieniają) do Sprouse.
Post on Instagram
Post on Instagram
Położna komentuje: „Każda historia jest inna”
Do tematu tego, jak macierzyństwo prezentowane jest w internecie, odniosła się położna z piętnastoletnim stażem i pielęgniarka – Ewa Kwiecińska. Zwróciła ona uwagę na to, że młode mamy naprawdę porównują swoje życie do tego, które widzą na Instagramie. „Skoro inni pokazują, że jest pięknie, to znaczy, że jestem złą matką” – takie zdania słyszę regularnie od młodych mam, które czują zagubienie, poczucie winy i frustrację, że pierwsze dni, tygodnie, a nawet miesiące po porodzie nie są idealne – mówi.
W świat idzie szkodliwy przekaz, który wywołuje poczucie winy, a nawet stany depresyjne u początkujących matek, które w social media widziały inne macierzyństwo niż to, którego doświadczają na własnej skórze. Widzę te kontrasty każdego dnia – najpierw na oddziale, a potem w telefonie.
Kwiecińska zauważa, że teraz w mediach społecznościowych temat macierzyństwa poruszany jest tylko dwutorowo.
Albo pokazuje się wyłącznie stronę trudną – wkładki poporodowe, rany po cesarskim cięciu, albo wyłącznie tę wyretuszowaną: uśmiechniętą mamę, płaski brzuch, pełny makijaż. Kobiety, które po raz pierwszy zostają mamami spodziewają się, że życie z noworodkiem jest takie jak u celebrytek z Instagrama. Nie zdają sobie sprawy, że tam na zapleczu odgrywa się zupełnie inna historia. Każde skrajne przedstawienie macierzyństwa zaburza prawdę. Dlatego w pierwszych dniach po pojawieniu się pierwszego dziecka rodzi zagubienie.
Patrząc na to, jak (pozornie) idealne jest życie influencerek, szczególnie w okresie ciąży, wiele ciężarnych ma popadać w zazdrość na zasadzie „ona nie ma obrzęków, a ja się męczę”. Kwiecińska twierdzi, że jesteśmy już w momencie, gdy Instagram traktowany jest niczym wyrocznia.
Nie chodzi o to, żeby rezygnować z social mediów, tylko żeby pamiętać, że żadne pojedyncze konto nie pokazuje całej prawdy. Każda historia jest inna i dopiero z wielu takich historii, nie z jednej, można sobie ułożyć realny obraz – podsumowuje specjalistka.
- Natalia Niemen nie kryje oburzenia. Mocne słowa o macierzyństwie. „Bezmyślne”
- Katarzyna Sokołowska ma 3-letniego syna. Powiedziała o trudach macierzyństwa. „Ciągłe choroby”
- Magdalena Popławska samotnie wychowuje córkę. „Cieszę się swobodą”
- Program „Kobieta na krańcu świata” mógł nie powstać? Martyna Wojciechowska mówi wprost
- Selena Gomez w łamiącym serce wyznaniu. „Musiałam opłakiwać...”
