Na co choruje Christina Applegate?
Christina Applegate to aktorka, której nie trzeba nikomu przedstawiać. Widzowie kojarzą ją z takich seriali, jak: „Świat według Byndych”, „Już nie żyjesz”, a nawet „Przyjaciół”, w których choć pojawiła się tylko gościnnie, to dostała za to nagrodę Emmy. W 2021 r. jej karierą zachwiała diagnoza. Lekarze mieli stwierdzić, że aktorka choruje na stwardnienie rozsiane, przewlekłą chorobę autoimmunologiczną, która uszkadza układ nerwowy.

Przez kolejne lata Applegate otwarcie mówiła o codziennych zmaganiach z SM, stając się głosem wsparcia dla tysięcy osób na całym świecie.
Christina Applegate usłyszała błędną diagnozę
Wszystko zmieniło się w październiku 2026 r., kiedy Applegate w swoim podcaście „MeSsy” ujawniła, że wcale nie ma stwardnienia rozsianego i postawiono jej błędną diagnozę. Jak to możliwe? Stwardnienie rozsiane to choroba, której rozpoznanie od lat stanowi wyzwanie dla medycyny. Nie istnieje jeden, niepodważalny test, który pozwoliłby lekarzom postawić diagnozę z absolutną pewnością. Specjaliści muszą analizować szereg objawów, wyniki badań obrazowych, a także wykluczać inne schorzenia, które mogą dawać podobne symptomy.

Jak podkreśla w rozmowie z ABC News dr Marwa Kaisey, neurolog z Cedars-Sinai Medical Center, nawet co piąty pacjent z rozpoznanym SM może w rzeczywistości nie cierpieć na tę chorobę! Objawy takie jak zmęczenie, zaburzenia równowagi, sztywność mięśni czy problemy z mową mogą pojawiać się także w niedoborach witamin, migrenach, chorobach metabolicznych czy innych zaburzeniach neurologicznych.
W przypadku Applegate, przełom nastąpił, gdy lekarze zdecydowali się przerwać leczenie i ponownie przeanalizować jej dokumentację medyczną. Okazało się, że obraz kliniczny nie odpowiadał typowemu przebiegowi SM, a wyniki badań nie potwierdzały wcześniejszej diagnozy.
Zamiast radości - frustracja
Dla wielu osób wiadomość o tym, że nie cierpią na nieuleczalną chorobę, wydaje się być powodem do świętowania. Jednak w przypadku Christiny Applegate było zupełnie inaczej.
Nie jest tak, że ktoś stawia błędną diagnozę i nagle czuję się lepiej – powiedziała aktorka w odcinku swojego podcastu. Wręcz przeciwnie, mój stan się pogorszył. Znów jestem w punkcie wyjścia i nie wiem, co się ze mną dzieje.
A więc dla Christiny Applegate informacja, że jednak nie ma stwardnienia rozsianego, nie oznacza końca problemów zdrowotnych. Aktorka nadal zmaga się z poważnymi objawami, które uniemożliwiają jej normalne funkcjonowanie. Jak sama podkreśla, wciąż szuka odpowiedzi na pytanie, co naprawdę jej dolega. Obecnie nie ma jasnego planu leczenia, a dodatkowo pojawiło się u niej poczucie winy wobec społeczności osób z SM, które wspierała i inspirowała.
Nadal muszę korzystać z wózków inwalidzkich, kiedy idę do lekarza. Nie mogę przejść z samochodu do pokoju. (...) Nic magicznego się nie wydarzyło, kiedy [lekarka - przyp. red.) powiedziała: „Nie masz stwardnienia rozsianego”
- wyznała z goryczą.
Post on Instagram
Psychologowie i lekarze ostrzegają, że taka sytuacja to ogromne wyzwanie emocjonalne. Jak tłumaczy w rozmowie z BBC dr Michael Kornberg z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa, tożsamość osoby przewlekle chorej buduje się wokół choroby, a nagła zmiana diagnozy może prowadzić do poczucia straty, dezorientacji, a nawet depresji.
Jak często dochodzi do błędnych diagnoz SM?
Najświeższe badania pokazują, że skala problemu jest większa, niż mogłoby się wydawać. W 2024 r. opublikowano wyniki metaanalizy, według której nawet 15% przypadków rozpoznania stwardnienia rozsianego okazuje się błędnych. Jeszcze wyższe wskaźniki błędnych diagnoz dotyczą kobiet – są one ponad dwa razy bardziej narażone na pomyłki diagnostyczne niż mężczyźni.
Równocześnie podkreśla się, że wciąż zdarzają się przypadki niedodiagnozowania – osoby przez lata zmagają się z objawami, które nie są właściwie rozpoznane, a tym samym nie otrzymują odpowiedniego leczenia.
Jak podkreślają eksperci, rozpoznanie SM to proces złożony, wymagający nie tylko dokładnych badań, ale także doświadczenia i czujności lekarza. Kluczowe znaczenie ma prawidłowa interpretacja obrazów z rezonansu magnetycznego oraz wykluczenie innych chorób, które mogą dawać podobny obraz kliniczny. Często konieczne są dodatkowe testy, takie jak analiza płynu mózgowo-rdzeniowego czy badania krwi.
Pacjenci, którzy mają wątpliwości co do swojej diagnozy lub nie czują poprawy po wdrożonym leczeniu, powinni nie wahać się prosić o drugą opinię. W przypadku Applegate to właśnie ponowna konsultacja pozwoliła uniknąć lat nieskutecznego leczenia i rozpocząć poszukiwania rzeczywistego źródła dolegliwości.
Źródło: BBC, The Guardian, abcnews.com

