Piętnaście lat temu odeszła Amy Winehouse
Amy Winehouse była obiecującą i nagradzaną wokalistką jazzową, cenioną za piękne i poruszające utwory. Jej album „Back to Black” otrzymał aż pięć statuetek Grammy. Na swoim koncie miała też najważniejsze wyróżnienia brytyjskiej branży muzycznej: Ivor Novello Awards.
W parze z ogromnym sukcesem scenicznym, Amy walczyła z własnymi demonami. Była uzależniona od różnych substancji, w tym alkoholu. Na ceremoniach rozdania nagród oraz na koncertach bywała pod wyraźnym wpływem, co nieraz zmuszało ją do zejścia ze sceny.
Amy Winehouse zmarła 23 lipca 2011 roku we własnym domu w Londynie. W domu znalazł ją jej ochroniarz, z którym jeszcze kilka godzin wcześniej rozmawiała.
Ostatnie słowa Amy Winehouse
Jak podawał „Daily Mail”, kilka godzin przed tragicznym odkryciem z Amy Winehouse rozmawiał jej ochroniarz, Andrew Morris. Przekazał on, że wokalistka rozmawiała z nim o muzyce i po odsłuchaniu swoich starych nagrań odparła: „Rety, ja naprawdę umiem śpiewać!”.
Odpowiedziałem: „No jasne, że umiesz”. Ona wtedy powiedziała, że gdyby mogła to wszystko oddać, by tylko przejść ulicą bez problemu, zrobiłaby to.
To ostatnie znane nam słowa Amy Winehouse. Kilka godzin później ochroniarz zaniepokojony długą nieobecnością gwiazdy wszedł do jej domu. Choć początkowo leżąca w sypialni Amy nie wzbudziła jego podejrzeń, po czasie odkrył, że kobieta nie oddycha. Wezwani na miejsce lekarze stwierdzili zgon.
Amy Winehouse zmarła w wieku 27 lat.
Post on Instagram

