Widzowie dają mu 94%. Ten film z Mattem Damonem i Robinem Williamsem przeszedł do historii
Gdy w grudniu 1997 roku na ekrany kin trafił „Buntownik z wyboru” („Good Will Hunting”), nikt nie spodziewał się, że ten kameralny dramat stanie się jednym z najważniejszych filmów końca XX wieku. Produkcja, którą współtworzyli Matt Damon i Ben Affleck, szybko zdobyła uznanie krytyków i widzów, a jej noty na Rotten Tomatoes (97% od krytyków i 94% od widzów) i IMDb (miejsce 75. w historii) mówią same za siebie.
Dla wielu fanów Matta Damona to właśnie ten film jest najważniejszym punktem w jego karierze, choć aktor znany jest także z takich hitów jak „Szeregowiec Ryan”, „Marsjanin” czy „Odyseja”. Jednak to rola Willa Huntinga – genialnego, ale zagubionego chłopaka z robotniczego Bostonu – przyniosła mu światową sławę i Oscara za scenariusz.
Robin Williams zaimprowizował tę scenę. Prawda o kręceniu kultowego hitu wyszła po latach
Jedną z najbardziej pamiętnych scen filmu jest finałowy moment z udziałem Robina Williamsa, który wcielił się w postać terapeuty Seana Maguire’a. To właśnie wtedy pada słynne, improwizowane zdanie: „Skubany, ukradł mi tekst.”. Co ciekawe, nie było ono zapisane w scenariuszu – Williams miał jedynie przeczytać list od Willa i spojrzeć w dal. Po ośmiu nieudanych próbach, aktor postanowił spontanicznie dodać ten żartobliwy komentarz, który ostatecznie stał się jednym z najbardziej kultowych momentów filmu.
Matt Damon i Ben Affleck, którzy wspólnie napisali scenariusz, nie bali się eksperymentować. W trakcie poszukiwania producenta, umieścili w tekście zupełnie niepasującą scenę, by sprawdzić, czy ktoś naprawdę czyta ich dzieło. Jak się okazało, tylko Harvey Weinstein zwrócił uwagę na ten szczegół – pozostali potencjalni producenci przeszli nad nim do porządku dziennego.
Choć „Buntownik z wyboru” nie jest oparty na prawdziwej historii, wiele wątków zaczerpnięto z życia twórców. Postać Skylar, grana przez Minnie Driver, inspirowana była prawdziwą dziewczyną Damona z czasów studiów. Z kolei słynna scena z tablicą i matematycznym równaniem powstała dzięki bratu Matta, Kyle’owi, który w MIT narysował na tablicy skomplikowane, ale całkowicie zmyślone równanie.
Dwa Oscary i status filmu wszech czasów. Pamiętasz ten kultowy hit z 1997 roku?
„Buntownik z wyboru” zdobył dwa Oscary – za najlepszy scenariusz oryginalny oraz dla najlepszego aktora drugoplanowego (Robin Williams). Jednak to nie statuetki, a emocjonalna głębia i autentyczność sprawiły, że film do dziś porusza widzów.
W jednym z wywiadów Robin Williams podkreślał wyjątkowość tej produkcji: „To coś więcej niż film, to coś na kształt emocjonalnego doświadczenia… Najbardziej bolesne momenty są wyrażone w najprostszy sposób. W tym tkwi ich piękno. Im bardziej osobiste i intymne są te sceny, tym mocniej trafiają do ludzi. Im bardziej jesteś szczery, tym bardziej to do nich dociera”.
Dziś, niemal trzy dekady po premierze, „Buntownik z wyboru” pozostaje jednym z najważniejszych filmów w historii kina. To opowieść o poszukiwaniu siebie, sile przyjaźni i potrzebie wsparcia.
- Dokładnie 48 lat temu premierę miał z najbardziej kontrowersyjnych filmów w historii kina! Nominowano go do sześciu Oscarów
- Ta seria filmowa to prawdziwy fenomen popkulturowy! Wszystkie części właśnie trafiły na Netflixa. Już wpychają się do TOP10
- Filmową „Lalkę” obejrzało ponad pół miliona widzów! Oto inne polskie produkcje z największym sukcesem w kinach
- 3 Oscary, w tym za najlepszy film. Ta poruszająca historia wywołała łzy u milionów
- Polacy masowo oglądają ten poruszający film. Jest w TOP 3 Netflixa!
