29 września na ekrany polskich kin trafił długo wyczekiwany przez fanów Patryka Vegi i hucznie zapowiadany przez samego reżysera film „Botoks”, który miał być „bezkompromisowym uderzeniem w polską służbę zdrowia”. Choć wielu spodziewało się mocnego kina na miarę serii „Pitbull”, tym razem reżyserowi nie udało się przekonać do swojego dzieła ani krytyków, ani widzów. Oceny nie pozostają złudzenia – 4,6 gwiazdki (na 10 możliwych) w serwisie Filmweb to wynik na miarę „Ciacha” (3,7/10) czy „Last Minute” (4,5/10), uważanych raczej za niechlubne epizody w karierze reżysera. Patryk Vega, który z jednej strony potrafi stworzyć świetne kino akcji, jak chociażby wspomniany już „Pitbull” czy „Służby specjalne”, wciąż pozostaje zagadką.
„Gdyby nowy film Patryka Vegi był ustami wypełnionymi botoksem, to te prawdopodobnie by pękły albo wyglądały gorzej niż u gwiazd, z których śmieje się Pudelek. Botoks to taki wielki worek z foli bąbelkowej, który wypchany jest do granic możliwości wszystkim tym, co najgorsze” – pisze recenzentka portalu Spider’s Web.
„Tak zły, że po seansie będziecie chcieli wziąć urlop. Albo chociaż prysznic” – stwierdza natomiast portal CoJestGrane24.
Również „zwykli” odbiorcy nie pozostawiają na „Botoksie” suchej nitki. Internauci porównują film do disco polo czy KSW – „polskiej rozrywki dla mas”. „Następca „Pitbulla”, w przeciwieństwie do poprzedników, jest wyrobem filmopodobnym, niemającym nic wspólnego z jakąkolwiek odmianą sztuki. Obrazem zbędnym, nieposiadającym żadnej wartości oprócz pokrętnie rozumianej rozrywki dla najmniej wymagających widzów” – potwierdza Tomasz Zacharczuk z serwisu trójmiasto.pl.
A wy – byliście już w kinie na nowym filmie Patryka Vegi? A jeśli nie, to czy po takich recenzjach nadal będziecie chcieli go ocenić?
Czytaj dalej:
- Po latach nieobecności „Dziewczyny Cheetah” znowu razem. Disney właśnie ogłosił wielki powrót
- Legendarny reżyser nie ma wątpliwości. To jego najlepszy hit od ponad dekady
- Wszyscy patrzyli tylko na Zendayę. Nie uwierzysz, ile kosztowało to, co na siebie założyła!
- Kultowy film z 1979 roku wraca w nowej wersji. Lin-Manuel Miranda ogłosił swój największy projekt od czasu „Hamiltona”
- Najbardziej wzruszający film tego lata. Netflix idealnie odtworzył magię kultowych rom-comów sprzed lat